Wojna, inflacja, rosnące stopy procentowe, niepewność i ogólnie kiepski klimat przekładają się na przeceny na rynkach finansowych. Tracą akcje i obligacje. To przekłada się na gorsze wyniki różnego rodzaju inwestycji finansowych.

Tracą krótkoterminowo

Oczywiście nie omija to także oszczędności gromadzonych w programie pracowniczych planów kapitałowych.

Od pewnego czasu uczestnicy PPK sygnalizują, że na swoich rachunkach widzą straty. Potwierdzają to twarde dane. Z wyliczeń firmy analitycznej analizy.pl wynika, że w kwietniu fundusze zdefiniowanej daty straciły średnio od 4 do przeszło 7 proc. I to nie pierwszy taki miesiąc w tym roku. – Tegoroczne straty sprowadziły roczne wyniki pod kreskę, tylko kilka funduszy notuje w tym horyzoncie dodatni wynik – zauważają analizy.pl. W horyzoncie dwuletnim wyniki są zdecydowanie dodatnie.

– Obecne spadki dotyczą wszystkich, którzy inwestują czy to w akcje, czy w obligacje – mówi Bartosz Marczuk, wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju, który nadzoruje funkcjonowanie PPK.

– Obecnie wyniki, zarówno w PPK, jak i innych produktach inwestycyjnych, są na minusie. Bez względu na to, czy oszczędzamy na krajowym, czy zagranicznym rynku, wiele funduszy notuje straty – mówi Oskar Sobolewski, ekspert Instytutu Emerytalnego.

GG Parkiet

Obaj zwracają jednak uwagę, że PPK to program oszczędzania długoterminowego. A przy takim oszczędzaniu górki i dołki na rynkach finansowych są rzeczą normalną. – Najważniejsze w takich sytuacjach jest zachowanie spokoju – przekonuje Marczuk. – Co ważne, w PPK traci się nie od swojego X, lecz od 2X – dodaje. PPK działa bowiem w ten sposób, że do wpłat pracownika do tego systemu niemal drugie tyle dokładają jego pracodawca i państwo. – Po zsumowaniu wpłat z tych trzech źródeł okaże się, że uczestnik tego programu jest na znaczącym plusie – mówi wiceprezes PFR.

Analizy.pl szacują, że przeciętny uczestnik PPK od końca 2019 r. do końca kwietnia zarobił średnio 80 proc. A Bartosz Marczuk zwraca uwagę, że choć dziś fundusze zdefiniowanej daty tracą, to kupują przecenione aktywa, co w przyszłości pozytywnie przełoży się na ich wyniki.

Radzi też, by osoby, które zbliżają się do wieku 60 lat, mocno przemyślały, czy warto za chwilę wypłacać pieniądze z PPK. – Nie ma takiego obowiązku – zaznacza wiceprezes PFR. – Można poczekać rok czy dwa lata, poczekać na koniunkturę, na lepszą wycenę obligacji i wtedy wycofać oszczędności.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści parkiet.com za pół ceny

KUP TERAZ

– Z punktu widzenia młodych osób obecna sytuacja nie ma większego znaczenia. Mają one długi, 20–40-letni horyzont inwestycyjny i większe szanse na odrobienie strat, a następnie wypracowanie zysku w ramach PPK. Natomiast osoby, które są bliżej osiągnięcia 60. roku życia, powinny patrzeć przede wszystkim na zysk w postaci wpłat pracodawcy i zasileń ze środków publicznych. Trudno przy tej konstrukcji systemu znaleźć produkt bardziej korzystny niż PPK – mówi Sobolewski.

Co dalej z PPK?

Dobre wyniki miały zachęcać kolejnych pracowników do przystępowania do PPK. Czy gorsze ich odstraszą? – Osoby, które patrzą na to, ile same wpłaciły, a ile mają na swoich kontach w PPK, są ambasadorami tego programu. Bo mimo dekoniunktury na rynkach to porównanie wypada imponująco i może być zachętą dla osób, które jeszcze w programie nie uczestniczą – mówi Marczuk.

– Silny spadek wartości obligacji Skarbu Państwa czy polskich akcji, które dominują w portfelach PPK, raczej nie spopularyzuje tego programu. Jedyna szansa to kolejny przymusowy zaciąg pracowników – uważa Marcin Materna, dyrektor działu analiz Millennium DM.