Jednym z dogmatów współczesnej polityki pieniężnej jest ten, że bank centralny musi być niezależny od rządu. Chodzi o pozbawienie polityków kontroli nad podażą pieniądza, której mogliby nadużyć. Na przykład w celu rozruszania gospodarki, zdobycia poklasku wyborców, pokrycia deficytu budżetowego lub zmniejszenia długu publicznego, którego ciężar maleje, gdy rośnie inflacja.
Badania potwierdzają, że im bardziej niezależny politycznie jest bank centralny, tym lepiej potrafi dbać o stabilność cen. – Posiadanie autonomicznego banku centralnego naprawdę pomaga gospodarce. Mam przez to na myśli sytuację, w której może on podejmować decyzje monetarne wolne od krótkoterminowych względów politycznych – tłumaczył kilka dni temu podczas wykładu o edukacji finansowej prezes Fedu Ben Bernanke.