Reklama

Kosmiczny skrzydlak

„Mydelniczka", „Zemsta Honeckera", „Sputnik na kółkach", „Trampek" – to tylko niektóre z potocznych określeń poczciwego trabanta. Ten niepozorny wóz ma jednak duże grono fanów i niewątpliwie zamienił się już w klasyka
Trabant to idealna propozycja dla kierowców bez kompleksów, którzy chcą stylowe, ale tanie auto. Tyl

Trabant to idealna propozycja dla kierowców bez kompleksów, którzy chcą stylowe, ale tanie auto. Tylne światła tworzą wyraźne skrzydełka, ale to jak parodia amerykańskiego ducha. Tu rządzi minimalizm, ale dla niektórych to atut trabanta.

Foto: Archiwum

Kto wie, skąd się wzięła nazwa trabant, ręka do góry. Podejrzewam, że nie wiele osób trafi. Produkowane od 1957 roku w NRD autko jest hołdem dla wystrzelonego wówczas radzieckiego Sputnika, a jego nazwa oznacza dosłownie „satelita".

Technologicznie trabant był rozwinięciem taniego i małego samochodu AWZ P70, w którym już w 1955 roku zastosowano karoserię z tworzywa sztucznego zwanego duroplastem. Ten sam pomysł sprawdził się w trabancie, zarówno w jego dwóch pierwszych generacjach - P50 (1957–1962) oraz 600 (1962–1964), jak i tej najsłynniejszej, którą spotykamy do dziś – 601. Wytwarzana była aż do 1990 roku. Potem, tylko przez rok, produkowano jeszcze wersję 1.1, w tej samej „budzie", ale z czterosuwowym silnikiem VW Polo.

Wiosenna promocja -50% na Parkiet.com z NYT!

Wiosenna promocja dotyczy rocznej subskrypcji Parkiet.com w pakiecie z The New York Times.

Kliknij i poznaj warunki

Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama