Reklama

Klin tamuje podaż pracy

Piotr Lewandowski, z ekonomistą, prezesem Instytutu Badań Strukturalnych, rozmawia Grzegorz Siemionczyk.
Piotr Lewandowski, ekonomista, prezes Instytutu Badań Strukturalnych

Piotr Lewandowski, ekonomista, prezes Instytutu Badań Strukturalnych

Foto: Archiwum

Według danych Eurostatu zatrudnienie w Polsce w II kwartale wzrosło o 0,8 proc. kwartał do kwartału, co było trzecim wynikiem w Unii Europejskiej. Te dane kłócą się z coraz powszechniejszym utyskiwaniem firm na niedobór pracowników.

Z powodów demograficznych można oczekiwać, że kłopoty firm ze znalezieniem pracowników będą narastały. Roczniki, które teraz wchodzą na rynek pracy, są mniej liczne od tych, które odchodzą. Narzekanie na brak rąk do pracy nie jest ani nowe, ani unikalne dla Polski, ale zwykle dotyczy ono deficytu pracowników o odpowiednich kwalifikacjach. Ostatnio zaś pojawiły się także deklaracje, że brakuje ludzi do prostych prac. Ale to jeszcze nie jest ten moment, gdy firmy naprawdę nie mogą znaleźć pracowników. Mamy wprawdzie rekordowo niską stopę bezrobocia, wyraźnie poniżej unijnej średniej, ale jednocześnie poniżej średniej w UE jest też wskaźnik zatrudnienia. To wynik niskiej aktywności zawodowej. Dlatego w Polsce przestrzeń do dalszego wzrostu zatrudnienia jest większa niż np. w Danii czy Szwecji, gdzie pracuje prawie każdy, kto pracować chce. Gdyby u nas naprawdę brakowało rąk do pracy, to płace rosłyby szybciej – szczególnie tam, gdzie braki są największe. Tymczasem dane sugerują, że oczekiwania co do wzrostu płac wcale nie są najwyższe w tych województwach, gdzie firmy deklarują największe problemy ze znalezieniem pracowników, tylko na ścianie wschodniej.

Pozostało jeszcze 87% artykułu

Wiosenna promocja -50% na Parkiet.com z NYT!

Wiosenna promocja dotyczy rocznej subskrypcji Parkiet.com w pakiecie z The New York Times.

Kliknij i poznaj warunki

Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama