Wszystko zaczęło się w J-Village, czyli ośrodku sportowym, gdzie przez lata selekcjonowano odpady po katastrofie elektrowni atomowej w Fukushimie. – Cały świat mógł zobaczyć skalę odnowy, jakiej dokonaliśmy we wschodniej części kraju – przekonywała szefowa komitetu organizacyjnego igrzysk Seiko Hashimoto, podkreślając towarzyszące startowi sztafety hasło: „Igrzyska odbudowy".
Ogień został przechowany w Japońskim Muzeum Olimpijskim w Tokio, gdzie znalazł się po przełożeniu igrzysk. Dziś przemierza kraj i daje nadzieję, że najważniejsza sportowa impreza czterolecia się uda, choć pomysł jej organizacji w czasach koronawirusa wciąż się wielu mieszkańcom kraju nie podoba.