Allianz Aktywnej Alokacji, którym pan zarządza, utrzymuje się w czołówce grupy pod względem stopy zwrotu od początku roku. Porównując kluczowe pozycje na koniec marca i czerwca, widać, że doszło w tym czasie do kilku poważnych zmian w portfelu. To przełożyło się na wynik?

Tegoroczne wyniki funduszu rzeczywiście są zadowalające. Kontynuujemy trend z poprzedniego roku, kiedy to Allianz Aktywnej Alokacji był funduszem mieszanym o najwyższej stopie zwrotu. Stopa zwrotu od początku roku wynosi ponad 20 proc. (stan na 6 sierpnia), a wynik ten jest efektem przemyślanej strategii i szerszego spojrzenia na rynek. Portfel akcji jest dość skoncentrowany i składa się z 40–50 emitentów, przy czym według danych na koniec czerwca pierwsza dziesiątka odpowiadała za 33 proc. aktywów netto. Do portfela staramy się wybierać spółki, które naszym zdaniem są w stanie istotnie zwiększyć swoją wartość w dłuższym czasie. Poszukujemy m.in. podmiotów, które powinny być beneficjentami strukturalnych zmian zachodzących na rynku, np. tych, które wywołała pandemia koronawirusa. Oczywiście patrzymy przy tym również na wyceny i nie wykluczamy spółek tzw. starej ekonomii. Rzeczywiście, portfel istotnie się w tym roku zmieniał. Przypomnijmy, że jesienią zeszłego roku, gdy pojawiały się pierwsze informacje o szczepionkach, do gry wróciły spółki dochodowe (value), a wzrostowe (growth) zeszły na drugi plan. Znalazło to wówczas odzwierciedlenie w portfelu.

Pierwsza połowa tego roku należała do spółek dochodowych. Druga może być udana dla gwiazd zeszłego roku?

Lepsze zachowanie firm technologicznych w ostatnich tygodniach przyszło wraz z obawami przed kolejną falą pandemii. Wygląda na to, że od września uczniowie wrócą do nauki stacjonarnej, z kolei firmy z modelu pracy zdalnej będą przechodzić na hybrydowy. Obawy przed powtórką sytuacji sprzed roku są więc uzasadnione i to wspiera dobre nastawienie do spółek technologicznych. Nie jest to co prawda element wpływający istotnie na fundamenty, lecz bardziej na sentyment inwestorów. Wiele przedsiębiorstw należących do grupy growth jest tak nazywana nie bez powodu – ich biznesy szybko rosną, a pandemia jeszcze przyspieszyła ten proces. Co więcej, I półrocze upłynęło pod znakiem wysokiej bazy wynikowej i korekty wycen. Teraz rzeczywiście wyceny spółek technologicznych wyglądają atrakcyjniej i zarazem można się spodziewać poprawy wyników w kolejnych kwartałach. Z kolei w przypadku firm value w poprzednim roku obserwowaliśmy w wielu przypadkach spadki wyników, natomiast ten roku przyniósł niespotykane zwyżki. Wzrost wyników często wiązał się jednak z jeszcze większymi zwyżkami notowań. Wysoką dynamikę wzrostu wyników trudno będzie utrzymać i to może skłonić inwestorów do realizacji zysków. Zauważmy, że w przypadku większości spółek dochodowych nie doszło do istotnych zmian strukturalnych na rynku; nie ma więc powodów, aby ich marże trwale zwiększyły się np. dwukrotnie, a taką poprawę w ostatnich kwartałach pokazało wiele firm. Według nas spółki technologiczne są dziś bardziej atrakcyjne i w II połowie mogą wrócić do łask uczestników rynku, szczególnie w Polsce, gdzie wyceny są rozsądne, a nieraz można liczyć też na dywidendy.

W portfelu znajdziemy kilku producentów gier, a największą pozycją na koniec czerwca był Ten Square Games. Obawy, że CD Projekt popsuje atmosferę wokół całej branży nie sprawdziły się?

Szerokie spadki w tej grupie były krótkotrwałe. Oczywiście cała branża była kojarzona z liderem i było widać zmianę nastawienia. Wciąż wiele spółek nie odrobiło strat z I półrocza, jednak kurz opadł i wróciliśmy do analizy fundamentów. W wielu przypadkach są one zdrowe, spółki rosną, często mają dobre produkty i przewagi konkurencyjne nad podmiotami zagranicznymi. Nie przeceniałbym negatywnego wpływu CD Projektu, bo teraz o wycenach nie będą decydować kwestie techniczne, lecz wyniki i oczekiwania co do ich dynamiki w przyszłych okresach.

W funduszu są też spółki, które niedawno weszły na giełdę, ale także PGS Software, na które ogłoszono niedawno wezwanie. Wezwań na GPW ostatnio jest niewiele, z kolei mamy wysyp debiutów. Czy to są dobre jakościowo firmy?

Co do wezwań to faktycznie widać, że nie ma ich zbyt wiele. Ostatnie na PGS było dość niespodziewane, ale też trochę rozczarowujące ze względu na zaoferowaną cenę – bez premii do ceny na rynku. Z drugiej strony jest sporo debiutów na rynku głównym. Jakość tych firm oceniam pozytywnie. Cieszy, że spółki, które teraz wchodzą na GPW, zmieniają obraz polskiej giełdy. Pojawiają się m.in. podmioty związane z branżą handlu elektronicznego czy też Onde, mogące być beneficjentem zielonej transformacji. Nie widać przy tym irracjonalnego entuzjazmu rynku, debiutom nie towarzyszą ostatnio nadzwyczajne, spekulacyjne zwyżki. Dla części inwestorów może być to pewien zawód, a dla innych okazja do akumulacji akcji debiutującej spółki. Możemy się spodziewać kolejnych chętnych do wejścia na giełdę, bo wyceny są dla właścicieli atrakcyjne i nie ma problemu z popytem ze strony nowych inwestorów. Na giełdę wybierają się przedstawiciele atrakcyjnych branż. Dzięki temu GPW coraz mniej kojarzy się z przedsiębiorstwami tradycyjnej ekonomii, a coraz mocniej z nowoczesnymi firmami, co powinno przyciągać kapitał zagraniczny.