Islamska Republika Iranu jest państwem specyficznym, które można roboczo określić jako reżim hybrydowy. Odpowiedzialność i władza w państwie są rozproszone między dwie główne osie: władzę cywilną oraz religijną. Te dwa piony, zarówno na poziomie teorii, jak i praktyki, mają niewiele wspólnych celów. Autorytetem rozstrzygającym niezgodności i wyznaczającym kierunek polityki jest „Najwyższy Przywódca”.
Trwające negocjacje pokojowe są skazane na porażkę, ponieważ przedstawiciele obu gałęzi władzy zostali zdziesiątkowani przez uderzenia koalicji, poprzedni Najwyższy Przywódca od dawna nie żyje, a jego następca najprawdopodobniej jest niedysponowany wskutek odniesionych ran.
Strategia Iranu prowadząca do zwycięstwa sprowadza się do założenia, że USA nie są zdolne, ze względów wizerunkowych, do zmasowanych uderzeń na cele cywilne i infrastrukturę. Władza cywilna może w większym stopniu rozumieć, że strategia ta jest samobójcza, i próbowała zainicjować dialog wbrew polityce IRGC. Wszystko wskazuje na to, że to IRGC wygrywa obecnie walkę o wpływy.
Ostatnie posiłki USA zmierzające do regionu powinny znaleźć się na pozycjach wyjściowych w ciągu 1–2 tygodni. Biorąc pod uwagę charakter administracji D. Trumpa, i tak długo wstrzymywał się on ze wznowieniem działań wojennych. Co ważne, zawieszenie broni i deeskalacja opierają się na racjonalizacji, że zniszczenie Iranu jako państwa będzie bardziej kosztowne niż straty z tytułu tymczasowo zamkniętej cieśniny. Jeśli jednak kryzys energetyczny stanie się realny, to eskalacja wobec Iranu nie będzie już alternatywą, a koniecznością z perspektywy decydentów w USA.
Wydają się o tym wiedzieć już m.in. liderzy gospodarczy oraz przedstawiciele Unii Europejskiej. Linie lotnicze, które w pierwszej kolejności odczuwają niedobory, zaczynają odwoływać coraz więcej lotów. Europejski komisarz ds. energii stwierdził natomiast jasno, że sytuacja jest ponura: nawet jeśli niepokoje w regionie ustaną, kryzys zbliżony skalą do 1973 oraz 2022 roku może dotknąć Europę na wiele miesięcy, jeśli nie lat. W tym kontekście nieprzypadkowe jest wstrzymanie transferu ropy z Kazachstanu do Europy przez rosyjski rurociąg „Przyjaźń”.
Bardzo trudno przewidzieć zachowanie aktywów giełdowych w obliczu nadchodzącego kryzysu. Rok 2022 pokazał jednak, że najlepiej radzić sobie mogą (poza sektorem energetycznym) podmioty o największych możliwościach ekspansji oraz obrony marż w otoczeniu dynamicznie zmieniających się cen nośników energii oraz stóp procentowych.
Kamil Szczepański
Analityk Rynków Finansowych XTB