Teheran odrzuca możliwość rozmów, chociaż pakistańscy negocjatorzy twierdzą, że możliwości nie zostały w pełni skreślone. I być może to stało się motywem dla decyzji Donalda Trumpa o tym, aby zawiesić walki do odwołania (pierwotnie rozejm miał skończyć się dzisiaj w nocy, choć prezydent USA jako datę graniczną podawał też środowy wieczór). Amerykanie twierdzą, że jest to ukłon w stronę Irańczyków, którzy ich zdaniem są mocno podzieleni, co do tego jaką strategię obrać w relacjach z USA. Trump wielokrotnie powtarza też, że amerykańska blokada dla statków płynących do irańskich portów jest dość skutecznym elementem presji gospodarczej i Irańczycy powinni pospieszyć się z rozmowami, aby nie "tracić dalej pieniędzy". Czy jednak rzeczywiście o to chodzi? Iran blokuje też samą cieśninę Ormuz, dając do zrozumienia, że to on ma przewagę eskalacyjną. Obie strony są w klinczu, a punktem spornym wydają się być oczekiwania USA, co do zwrotu uranu schowanego w irańskich fabrykach. Niewykluczone, że Irańczycy chcieliby za to dużych koncesji gospodarczych, na co zbytnio nie chcą przystać Izraelczycy. Tyle, że przedłużający się klincz gra na niekorzyść Amerykanów - długotrwała blokada cieśniny Ormuz będzie budzić wściekłość państw zachodnich na administrację Trumpa, USA nie są też w stanie tak długo utrzymywać wojsk na Bliskim Wschodzie w pełnej gotowości bojowej. Jednocześnie "zamrożenie" wojny, co ma miejsce teraz, gra na niekorzyść republikanów przed listopadowymi wyborami połówkowymi, niezależnie od tego, co Donald Trump będzie "opowiadał" w mediach na temat swoich "sukcesów" na froncie bliskowschodnim.
Dolar wczoraj wieczorem zyskał, a rynki akcji pozostały w lekkiej korekcie. Niepokój wzbudziły doniesienia o fiasku rozmów w Pakistanie. Ale w czwartek rano sytuacja się odwróciła - wpływ na to miała nie tylko decyzja prezydenta USA o bezterminowym zawieszeniu walk, ale i też spekulacje ze strony irańskiej o tym, że Amerykanie zaczynają luzować swoją blokadę w Cieśninie Ormuz, co może być kolejnym "ukłonem" mającym skłonić Iran do wznowienia negocjacji. Dolar lekko słabnie, na czym korzystają kruszce, ale prawdziwy wybuch optymizmu mamy na kryptowalutach.
W przestrzeni walut najmocniej zyskują waluty Antypodów (NZD przedłuża dobrą passę), oraz korony skandynawskie (zwłaszcza NOK), co sugeruje powrót apetytu na ryzyko. Rano poznaliśmy dane o inflacji CPI w Wielkiej Brytanii, która "zmieściła" się w prognozach, a w ujęciu bazowym była nawet nieco niższa (core 3,1 proc. r/r). Rynki nie zakładają, aby BOE miał coś robić ze stopami procentowymi w końcu kwietnia. Odczyty makro pojawiły się też z Japonii. Droższa ropa wpłynęła na wzrost wartości importu (10,9 proc. r/r w marcu) i spadek nadwyżki handlowej do 667 mld JPY w ubiegłym miesiącu. Tu również rynek nie wycenia zmian stóp na posiedzeniu BOJ w przyszłym tygodniu. Dzisiejszy kalendarz makro jest dość ubogi - o godz. 13:00 mamy jeszcze decyzję Banku Turcji, a o godz. 16:30 dane EIA o zapasach ropy w USA.
EURUSD - korekta jeszcze się nie skończyła?
Wczoraj wieczorem EURUSD pogłębił spadek po tym, jak pojawiły się obawy, co do losów negocjacji USA-Iran. Rynek w mniejszym stopniu reagował na informacje z przesłuchania Kevina Warsha w Senacie. Nowy szef FED mówił "ogólnikami", choć był zmuszony wielokrotnie powtarzać, że Rezerwa Federalna pozostanie niezależna od humorów Donalda Trumpa.
Środowy ranek przyniósł próbę odbicia, która jednak nie musi być trwała. Paradoksalnie rynek nie kupuje do końca "bezterminowego" rozejmu Trumpa, obawiając się, że sytuacja może jednak eskalować, jeżeli prezydent USA straci cierpliwość. Tyle, że droga dalszej wojny do niczego nie doprowadzi, a pogorszy jeszcze bardziej pozycję Amerykanów. Analiza techniczna sugeruje, że rozpoczęta w ubiegły piątek korekta spadkowa na EURUSD może jeszcze potrwać, a jej celem mogą być nawet wsparcia przy 1,1665.
Sporządził: Marek Rogalski – główny analityk rynkowy DM BOŚ