Druga połowa lipca przynosi inwestorom spiętrzające się ryzyka. Od wzmożenia działań wojennych w Iranie przez niekorzystne zjawiska pogodowe po dalsze podwyższanie wydatków kapitałowych na rzecz infrastruktury AI przez gigantów technologicznych. Nie zdążyliśmy doczekać się końca mundialu, a Amerykanie zintensyfikowali naloty na irańskie pozycje w reakcji na agresywne zachowanie w cieśninie Ormuz. Później niczym w kalejdoskopie jemeńscy bojownicy zablokowali wyjście z morza Czerwonego na Ocean Indyjski saudyjskim tankowcom, co wydłuża eksport ropy w kierunku azjatyckim, ale też wzbudza obawy innych armatorów o bezpieczeństwo żeglugi przez cieśninę Bab al-Mandab. Co prawda, Europa mogłaby skorzystać na tej sytuacji, ale jednocześnie w wyniku zagrożenia ze strony dronów Kazachstan zdecydował o wstrzymaniu eksportu ropy przez Morze Czarne. Koniec końców presja inflacyjna w wyniku szoku energetycznego ponownie wzrasta, co widzimy chociażby po rosnących rentownościach 2-letnich obligacji amerykańskich, które w minionym tygodniu ponownie przekroczyły niewidziany od początku 2025 r. poziom 4,3 proc. Stabilności cen nie sprzyjają również zjawiska pogodowe. Potężne burze zimowe wstrzymały wydobycie i transport miedzi z kopalni odpowiadających rocznie za wydobycie 1,5 mln ton surowca, tj. ponad 5 proc. rocznego zużycia. Na szczęście szkody nie są na tyle trwałe jak w przypadku zeszłorocznego zalania kopalni Grasberg w Indonezji, choć wciąż odczuwalne, szczególnie w obliczu niewidzianego od 9 miesięcy wolumenu importu miedzi przez Chiny. Pogoda nie sprzyja również cenom żywności. W ostatnich tygodniach na rynkach europejskich jesteśmy świadkami dynamicznego wzrostu cen pszenicy, kukurydzy i rzepaku w wyniku ograniczenia spodziewanych w tym roku zbiorów chociażby we Francji czy Niemczech. Ewentualne zawirowania z El Nino dodatkowo mogą ograniczyć produkcję oleju palmowego w Azji. Deflacja żywności odnotowana przez GUS w czerwcu może być już jedynie melodią przeszłości. Potencjalnie bardziej jastrzębie podejście do polityki pieniężnej może odbić się czkawką, ponieważ inwestorzy coraz bardziej obawiają się o skalę inwestycji w infrastrukturę AI. Zarówno Alphabet, jak i Tesla zostały srogo ukarane za wyniki finansowe 2Q26, a w szczególności za CAPEX na tyle wysoki, że generujący ujemny cashflow. Nie pomógł nawet fakt, że przychody z Google Cloud wzrosły o ponad 80 proc. r/r. Wydaje się zatem, że cierpliwość inwestorów powoli zaczyna się wyczerpywać i oczekiwaliby oni już owoców inwestycji w AI.