– Nie wykluczam, że jeśli sytuacja będzie taka jak teraz, to na posiedzeniu po wakacjach złożę wniosek o obniżkę stóp procentowych o 25 punktów bazowych – mówił podczas konferencji 9 lipca Adam Glapiński. Określał członków RPP mianem „ostrożnych gołębi”, dodając, że sam jest na ich tle mniej „płochliwy”.
Glapiński oświadczył też, że „jeżeli wszystkie sygnały i parametry będą kształtować się tak jak w tej chwili”, to obniżka stóp procentowych przed końcem roku jest dla niego prawdopodobna. – Moje doświadczenie i intuicja mówią, że można być teraz mniej ostrożnym gołębiem – przekonywał. Zastrzegał przy tym, że ma w RPP tylko jeden głos. - Być może jestem jedynym, który bierze pod uwagę obniżkę stóp procentowych w tym roku – zauważał, wyrażając przy tym opinię, że w perspektywie do połowy przyszłego roku pozostali członkowie Rady też będą się „stopniowo wyzbywać ostrożności”.
Glapiński zwracał w lipcu uwagę, że skala wstrząsu wynikająca z konfliktu na Bliskim Wschodzie jest o wiele mniejsza niż można się było obawiać. - Średniookresowe perspektywy dla krajowej inflacji są dobre – akcentował, choć podkreślał istnienie czynników ryzyka, m.in. związanych z sytuacją geopolityczną. Centralna ścieżka lipcowej projekcji NBP zakłada, że inflacja w Polsce w drugiej połowie roku wzrośnie do ponad 3 proc. (m.in. z powodu zakończenia programu CPN oraz spodziewanego wzrostu cen żywności jesienią), ale pozostanie w dopuszczalnym paśmie odchyleń od celu inflacyjnego NBP (2,5 proc. +/- 1 pkt proc.).
Co warto przypomnieć, projekcja NBP bazowała na danych dostępnych do 17 czerwca, od tamtego czasu ropa naftowa Brent podrożała o około 10 proc. (a była już nawet o jedną czwartą droższa niż w połowie czerwca), o mniej więcej tyle samo benzyna 95 w hurcie w Orlenie, diesel w hurcie o blisko 20 proc., a gaz na unijnej giełdzie ICE o ponad jedną trzecią. To wszystko rodzi obawy, że ścieżka inflacji będzie bardziej stroma od centralnej prognozy banku centralnego. Z drugiej strony: dynamika wynagrodzeń w gospodarce, kluczowa dla RPP, jest w trendzie spadkowym i NBP nie przewiduje jej odbicia. Ewentualny silny i trwały wzrost cen nośników energii osłabiałby jeszcze mocniej siłę nabywczą Polaków, którzy ograniczaliby wówczas konsumpcję innych towarów i usług.
Czytaj więcej
Rząd powinien podjąć bardziej zdecydowane działania po stronie wydatkowej, w celu redukcji ponad 7-procentowego deficytu fiskalnego – uważają niema...
Sprzeczne głosy z RPP
W RPP rzeczywiście nie wszyscy biorą pod uwagę obniżki stóp. Do „frakcji” Glapińskiego można by zaklasyfikować jeszcze Gabrielę Masłowską, która w połowie lipca przekazała PAP-owi, że lipcowa projekcja inflacyjna NBP bardziej wskazuje na perspektywę obniżki stóp jako kolejnego ruchu, najpewniej jeszcze w 2026 r. - Z dużą dozą pewności można stwierdzić, że nie byłaby to więcej niż jedna obniżka, chyba że sytuacja się zmieni – powiedziała.
Inni członkowie RPP dystansowali się jednak od podejścia Glapińskiego i Masłowskiej. Marcin Zarzecki ocenił, że spodziewa się utrzymania stóp bez zmian w tym roku, natomiast na 2027 r. przewiduje raczej ich wzrost niż jakiekolwiek cięcia. - Luzowanie polityki pieniężnej we wrześniu lub szerzej – w tym roku – byłoby ruchem przedwczesnym, obarczonym znacznym ryzykiem błędu, którego nie byłbym skłonny wesprzeć – oświadczył agencji Bloomberg.
Również Ludwik Kotecki stał na stanowisku, że Rada nie powinna spieszyć się z łagodzeniem polityki pieniężnej. – Nie musimy obniżać stóp, aby stymulować gospodarkę, ale też nie musimy ich podnosić, aby ją schładzać – mówił w TOK FM, odnosząc się do najnowszych danych makroekonomicznych. Zwracał uwagę na szereg szoków zewnętrznych, które generują niepewności, a na które RPP nie ma wpływu. - Chyba nie należało zbyt pochopnie mówić o tym, co będziemy robić we wrześniu – oceniał też słowa prezesa Glapińskiego.
Po lipcowej konferencji rynek stopy procentowej na moment zaczął wyceniać scenariusz obniżki stóp w perspektywie najbliższego roku. Wraz z napływem niepokojących wieści z rynku ropy i paliw powrócił jednak szybko do oczekiwania podwyżek. Dziś zakłada wzrost stóp o 50 punktów bazowych w ciągu nadchodzących dwunastu miesięcy.
Czytaj więcej
Cena masła poniżej 1 zł czy obecne około 2 zł za kostkę nie pokrywa kosztów produkcji. Silna rywalizacja cenowa sieci handlowych to niepomijalny cz...
Panel Ekonomistów na „nie”
O to, czy Rada Polityki Pieniężnej powinna jeszcze w tym roku obniżyć stopy procentowe, zapytaliśmy uczestników Panelu Ekonomistów – naukowców z uczelni i wydziałów ekonomicznych w Polsce. Z tą tezą nie zgodziła się połowa badaczy – dziewięcioro na 16 ankietowanych (w tym jeden zdecydowanie). Aprobatę dla tezy – a więc opinię, że jest lub pojawi się przestrzeń, aby jeszcze w tym roku ściąć stopy - wyraziło tylko troje ekonomistów, zaś czworo oceniło, że nie ma na ten temat jednoznacznego zdania.
Wątpliwości, że to nie czas na cięcie, nie ma dr hab. Andrzej Cieślik z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. - Obniżanie stóp procentowych w warunkach braku pełnej kontroli nad inflacją zdecydowanie nie jest dobrym pomysłem – komentuje. Obniżek nie przewiduje też dr Piotr Arak, z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, główny ekonomista VeloBanku. - Dane makro w lipcu idą w przeciwnym kierunku niż potrzebowałaby go obniżka. Inflacja nie spada, tylko rośnie, a NBP w swojej lipcowej projekcji podniósł ścieżkę inflacji na koniec 2026 r. do 2,9 proc. z 2,3 proc. w marcu, z realnym ryzykiem górnego przedziału przy dalszej eskalacji na Bliskim Wschodzie - mówi. - Inflacja bazowa utrzymuje się stabilnie wysoko, ok. 3–3,1 proc., więc to nie tylko efekt cen energii – dodaje. Inflacja bazowa to miara wzrostu cen z pominięciem żywności oraz nośników energii (w tym paliw).
– Do końca roku jeszcze daleko, ale w obecnej chwili uważam, że stopy są na odpowiednim poziomie – ocenia dr Michał Zator, ekonomista z Uniwersytetu Notre Dame w USA. Zaznacza jednak, że niepewność na rynkach światowych i co do sytuacji na rynku pracy sugeruje, żeby być otwartym na różne scenariusze. - Dopuszczałbym zarówno podwyżkę, jak i obniżkę stóp w bliskiej przyszłości – przyznaje.
Czytaj więcej
W poprzednich latach Polska regularnie była w czołówce unijnych zestawień krajów z najwyższą inflacją. Ostatnio to już nieaktualne – tak jak wiosną...
„Istnieje przestrzeń do obniżki”
Wśród ekonomistów, którzy zgodzili się natomiast z tezą, że jeszcze w tym roku RPP powinna obniżyć stopy procentowe, jest dr hab. Łukasz Goczek z WNE UW. - Uważam, że przestrzeń do jednej, niewielkiej obniżki stóp procentowych jeszcze w tym roku wciąż istnieje. Nie musi się ona jednak zmaterializować już we wrześniu – komentuje. - Reagowanie na pojedynczy, korzystny odczyt inflacji byłoby dziś większym błędem niż cierpliwe poczekanie na potwierdzenie, że spadek cen ma charakter trwały, a nie chwilowy. Dwa czynniki każą zachować czujność: napięcia na Bliskim Wschodzie, które mogą jeszcze wywindować rafineryjne marże, oraz wygaszanie programu CPN, którego pełne skutki dla cen paliw poznamy dopiero za kilka miesięcy – dodaje.
Dr Goczek zaznacza przy tym, że nie podziela obaw, że kolejnym ruchem Rady miałyby być podwyżki. - Taki scenariusz wymagałby wyraźnego i trwałego odbicia presji inflacji, a dziś nic na to nie wskazuje: dynamika płac słabnie, popyt się nie przegrzewa, a czerwcowy odczyt inflacji wylądował w celu inflacyjnym NBP. Najbardziej prawdopodobny scenariusz na najbliższe miesiące to zatem stabilizacja stóp na obecnym poziomie, z otwartą furtką do jednej, ostrożnej obniżki jeszcze przed końcem roku – jeśli kolejne dane rzeczywiście tę furtkę potwierdzą – mówi.
Przede wszystkim ekonomista oczekuje jednak rozwagi RPP. - Polska gospodarka przypomina dziś samochód, który po mocnym hamowaniu jedzie już wyraźnie wolniej, ale wciąż ma sporą prędkość. Rozsądny kierowca nie wciska w takiej sytuacji gazu do podłogi, a zdejmuje nogę z hamulca powoli, sprawdzając, czy droga rzeczywiście jest pusta. Dokładnie tak, moim zdaniem, powinna zachować się teraz Rada – argumentuje dr Goczek.