Wydawało się, że wojna w Iranie będzie katalizatorem dużej korekty na rynkach, a stracą na tym głównie rynki wschodzące. Tak się nie stało, a WIG jest jednym z mocniejszych indeksów na świecie, nie licząc typowo zależnych od ropy naftowej, jak norweskich.
Korekta wojenna była niewielka i po nieco ponad miesiącu WIG notuje nowe ATH, rosnąc o ponad 10 proc. od początku roku. Tymczasem DAX traci blisko 3 proc., a w okolicach zera znajduje się amerykański S&P 500. Tu jednak bardziej niż kwestia wojny wpływ mają obawy o nadmierne CAPEX-y związane z AI, a rynek amerykański, zakładając jednak stopniową deeskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie i brak konieczności mocnych podwyżek stóp procentowych, wydaje się mieć dobre podstawy pod odbicie w górę.
Na GPW także króluje założenie o braku konieczności cyklu podwyżek stóp, ewentualnie jakieś ruchy dostosowawcze. To zatem zupełnie inny scenariusz niż ten związany z wojną w Ukrainie, kiedy to już nakręcała się inflacja postcovidowa. I jednocześnie też największe niebezpieczeństwo, bo gdyby konflikt na Bliskim Wschodzie rozlewał się jeszcze mocniej na region, paraliżując logistykę i wydobycie ropy, wzrost cen w globalnej gospodarce byłby potężny, a banki centralne nie miałyby wyjścia. Teraz jednak bardziej realna jest normalizacja sytuacji. W kwietniu coraz więcej statków przepływa też przez Cieśninę Ormuz, co jest zmianą pozytywną, ale jeszcze niezauważalną.
Jednak GPW ma coś, co pozwala jej być jednym z europejskich prymusów – zdywersyfikowaną strukturę notowanych spółek, bez wyraźnego przechylenia w kierunku np. przemysłu ciężkiego, a do tego chłonny rynek wewnętrzny z rozkręcającymi się inwestycjami. Opóźnione KPO wspierające krajowe spółki realizujące inwestycje wydaje się działać tutaj jak parasol ochronny gospodarki.
Nie widać też jeszcze jakiegoś mocno negatywnego wpływu Bliskiego Wschodu na wyniki spółek – nawet w turystyce „nie ma dramatu”. Poszczególne spółki czy branże mają swoje problemy, ale często są one niezależne od trwającej wojny, jak np. e-commerce i zwiększająca się konkurencja rynkowa czy spółki IT i obawa o wpływ AI (o tym można spokojnie napisać cały oddzielny komentarz). Nie zmniejsza to jednak atrakcyjności GPW jako miejsca do lokowania kapitału – z takimi albo i większymi problemami borykają się też inne rynki giełdowe.