Równo tydzień temu w krajowych mediach zawrzało na wieść o możliwym debiucie BLIKA na warszawskim parkiecie. Na razie mowa o wstępnych rozmowach na poziomie rady nadzorczej Polskiego Standardu Płatności, będącego operatorem systemu, a prezes Dariusz Mazurkiewicz zastrzega, że kierunek dalszego wzrostu pozostaje decyzją udziałowców. Sam timing nie wydaje się jednak przypadkowy. Po dynamicznych wzrostach indeksów w 2025 r. i wyraźnych napływach do funduszy akcyjnych oraz mieszanych na początku 2026 r. kapitał lokalny znów nabrał apetytu na ryzyko. Spadające stopy procentowe obniżają koszt kapitału i podbijają wyceny aktywów wzrostowych, tworząc przestrzeń do „sprzedawania się” po ambitnych mnożnikach. W tle pozostaje perspektywa zdjęcia dyskonta geopolitycznego wraz z możliwą deeskalacją wojny w Ukrainie, co stopniowo domyka lukę wycenową wobec reszty koszyka. W takim układzie duże IPO nie byłoby przeciętną transakcją, lecz mogłoby stać się sygnałem, że warszawska giełda wchodzi w nową fazę cyklu.

Blik, jako jeden z najbardziej rentownych fintechów w regionie, ma dziś szeroki wachlarz opcji finansowania wzrostu, a IPO jest tylko jedną z nich. Operator systemu generuje silne przepływy przy kontrolowanych kosztach – w 2024 r. osiągnął 421 mln zł przychodów i 205,9 mln zł zysku netto, co oznacza ok. 50 proc. marży netto. Wysoka pozycja gotówkowa i niski poziom zadłużenia zapewniają bilansową poduszkę oraz strategiczną elastyczność, dlatego ewentualna oferta publiczna nie byłaby wymuszona potrzebą kapitału, lecz decyzją o przyspieszeniu ekspansji. Nie mówimy o eksperymentalnym projekcie, lecz o systemie o bardzo wysokiej penetracji rynku lokalnego, silnie zintegrowanym z największymi polskimi bankami poprzez strukturę właścicielską. Na koniec 2025 r. z Blika korzystało 20,7 mln użytkowników, realizując niemal 3 mld transakcji rocznie, czyli średnio 95 płatności na sekundę. Krajowy potencjał wzrostu zbliża się do naturalnych ograniczeń, dlatego ekspansja zagraniczna, obecność w Rumunii i na Słowacji oraz udział w projekcie EuroPA, wskazują na ambicję budowy paneuropejskiej infrastruktury płatniczej.

Przy nieoficjalnej wycenie sięgającej nawet 2 mld USD debiut Blika należałby do największych ofert ostatnich lat na krajowym rynku. We wrześniu 2025 r. Santander, będący udziałowcem spółki, wycenił PSP na ok. 1,8 mld USD. Dla porównania, w październiku 2024 r. wyższą wyceną mógł pochwalić się debiut Żabki (21 mld zł), choć nie był to przedstawiciel sektora nowych technologii. Wcześniej na GPW debiutowały Allegro w 2020 r. (36 mld zł) oraz Pepco w 2021 r. (23 mld zł). Na tym tle IPO BLIKA byłoby rzadkim przykładem dużej oferty technologicznej łączącej skalę, wysoką rentowność i dojrzały model biznesowy. Dla polskiej giełdy, która od lat zmaga się z niedoborem dużych, rentownych i perspektywicznych spółek technologicznych, oferta fintechu o takiej skali miałaby znaczenie wykraczające poza samą transakcję. Obecność w akcjonariacie największych krajowych banków oraz Mastercard dodatkowo podnosi rangę potencjalnego debiutu. Jeśli zakończyłby się sukcesem, mógłby stać się nie tylko jedną z największych operacji kapitałowych ostatnich lat, lecz także sygnałem, że warszawski parkiet odzyskuje zdolność do przyciągania jakościowych emitentów i wchodzi w nową fazę rynku pierwotnego.