Reklama

Prezes Urteste: Sprzedaż testu Panuri możliwa w każdym momencie

Pod koniec tego roku, w listopadzie, powinniśmy otrzymać pierwsze wyniki tzw. analizy pośredniej w badaniu klinicznym, które utwierdzą nas w tym, że test na raka trzustki działa – mówi Grzegorz Stefański, prezes i współzałożyciel Urteste.
Grzegorz Stefański, prezes i współzałożyciel Urteste

Grzegorz Stefański, prezes i współzałożyciel Urteste

Foto: tv.parkiet.com

Pod koniec października informowaliście o rozpoczęciu badania klinicznego testu Panuri, czyli testu na raka trzustki w Europie. Na jakim etapie jest badanie? Co przez te pięć miesięcy zostało wykonane?

To badanie jest współfinansowane przez instytucje grantowe, więc musieliśmy ogłosić przetargi, które wyłoniły wykonawców. Wyłoniliśmy firmę, która przeprowadza badanie w naszym imieniu i wybraliśmy spółkę, która produkuje nasze testy w odpowiednich warunkach z odpowiednią jakością. To wszystko już się zadziało. Są wyprodukowane testy i ten transfer technologii zakończył się sukcesem. Produkt już jest przygotowywany do rozpoczęcia badania. Otrzymaliśmy również zgodę od polskiej Komisji Bioetycznej. Oczekujemy jeszcze zgody komisji włoskiej i węgierskiej, ponieważ nasze badanie będzie przeprowadzane w 30 ośrodkach w trzech krajach.

Reklama
Reklama

Ile osób przebadacie i kiedy mogą być cząstkowe, pośrednie wyniki badania klinicznego?

W całym badaniu zrekrutujemy 1100 pacjentów, z czego ostatecznej analizie statystycznej zostanie poddanych 550 w dwóch grupach. Jedna grupa to ta, w której mamy chorych z rakiem trzustki i grupa docelowa, w której będziemy szukać raka trzustki u pacjentów z objawami, które mogą sugerować wczesny etap choroby. Pod koniec tego roku, w listopadzie powinniśmy otrzymać pierwsze wyniki  tzw. analizy pośredniej (interim analysis), które utwierdzą nas w tym, że test działa poprawnie i będziemy mogli kontynuować badania.

Jakie poziomy czułości i swoistości będą satysfakcjonujące? Kiedy uznacie, że test ma szanse odnieść sukces komercyjny?

Ostatnie badania wewnętrzne wykonywaliśmy już na finalnym prototypie. To był wynik 89 proc. jeśli chodzi o czułość i 75 proc. – swoistość. To są rezultaty, które w mniemaniu FDA (amerykańska Agencja Żywności i Leków – red.) są bardzo dobrymi wynikami. FDA z marszu akceptuje takie wyniki. To są wyniki, które zostały bardzo pozytywnie ocenione przez naszych partnerów branżowych. Jeśli w badaniu klinicznym będziemy na poziomie tego typu wyników, to nasz test ma szansę na duży sukces rynkowy.

Czy rozmowy z partnerami zainteresowanymi przejęciem projektu Panuri są zaawansowane?  

Prowadzimy bardzo intensywne rozmowy. Zachęcamy partnerów do głębszego zainteresowania się testem, nowymi informacjami, nowymi danymi. Duzi partnerzy, którzy chcą komercjalizować tego typu produkty, oczekują danych dotyczących czułości, ale też takich, które pokazują wpływ na ścieżkę diagnostyczną. Partnerzy branżowi również od nas oczekują wskazania, jak ten test zmieni postępowanie lekarza w ścieżce diagnostycznej. To są zaawansowane rozmowy, merytoryczne, pokazują duże zainteresowanie naszym testem.

Reklama
Reklama

 

Czytaj więcej

Urteste zdobyło środki ma kluczowy etap badań klinicznych

Badanie kliniczne jest opóźnione względem waszych wcześniejszych założeń, czy pozyskanie partnera też się przedłuża w czasie?  

To opóźnienie w badaniu jest powiązane z pewnymi opóźnieniami w całym projekcie Panuri. Zawsze podkreślaliśmy, że rozmowy z partnerami nabiorą tempa w momencie rozpoczęcia badania klinicznego. Zainteresowanie naszym testem jest znacząco większe. Przechodzimy na wyższy szczebel, rozmowy o detalach, więc to, co się dzieje jest zgodnie z przewidywaniami. Jest część firm, która jednoznacznie deklarują zainteresowanie w momencie pozyskania danych z badania. Ale są też firmy, które nie uzależniają dalszych rozmów od postępu w badaniu klinicznym. Więc można powiedzieć, że komercjalizacja, czy też pozyskanie partnera może nastąpić w każdym momencie. Oczywiście to prawdopodobieństwo finału rozmów wraz z postępem badania, wraz z momentem uzyskania konkretnych danych będzie wzrastało.

Kto jest zainteresowany przejęciem projektu Panuri?

Są to głównie firmy diagnostyczne, branżowe. Można powiedzieć, że to są te największe firmy światowe. Taką strategię przyjęliśmy, że rozmawiamy w pierwszej kolejności z firmami, które mogą komercjalizować nasze testy na rynku globalnym.

Jakiej kwoty można się spodziewać? Na co liczycie?

Patrząc na transakcje, które do tej pory były na rynku, to widzimy tam dziesiątki, a nawet setki milionów dolarów czy euro. Oczywiście ta wartość wzrasta w momencie dopuszczenia urządzenia medycznego czy testu na rynek.

A kiedy może być decyzja o dopuszczeniu testu na rynek europejski?  

Badanie kliniczne w Europie zostanie zakończone na początku 2028 r. i wówczas dokumenty zostaną złożone do jednostki notyfikowanej. Notyfikacja potrwa kilkanaście miesięcy. Czyli mówimy tak naprawdę o początku 2029 r. Być może nastąpi jakieś przyspieszenie. Trudno to dzisiaj szacować.

Reklama
Reklama

Co z rozmowami z FDA i badaniem na rynku amerykańskim?  

Na rynku amerykańskim mamy uzgodnienia co do tego, w jakich sytuacjach, dla jakich pacjentów ten test będzie wykorzystywany. FDA mocno się zaangażowało w ustalenie tego, którym pacjentom test ma służyć, w którym momencie ścieżki diagnostycznej należy go użyć. To jest bardzo duża wartość. FDA deklaruje wsparcie tego testu. Zebraliśmy oferty wstępne i mamy oszacowany budżet badania klinicznego w USA. Wiemy, ile to badanie będzie trwało, na jakiej grupie pacjentów będzie przeprowadzone i ile będzie kosztowało. Nasze rozmowy z partnerami m.in. dotyczą współfinansowania tego badania na rynku amerykańskim.

Badanie na rynku europejskim kosztuje nieco ponad 3 mln euro. Ile będzie kosztować badanie w USA i czy  wystarczy spółce finansowania? Z racji tego, że przesuwał się harmonogram prac nad projektem Panuri firma musiała pod koniec 2025 r. przeprowadzić emisję akcji, pozyskała 4,5 mln zł…

Jeśli chodzi o rozwój naszych projektów w Europie, zarówno Panuri, jak i Nastro, czyli testu na raka piersi, to mamy finansowanie grantowe, ono jest na poziomie 60 proc. Na finansowanie pozostałej części, zarówno dotyczącej samych projektów, jak też utrzymania zespołu, musimy mieć wkład własny. Środki, które dzisiaj posiadamy wystarczają nam do prowadzenia pełnej działalności do końca 2026 r. Co potem? Mamy dwie możliwości: albo będziemy zawierać umowę z partnerem zainteresowanym przejęciem Panuri, co oczywiście preferujemy, albo będziemy musieli pomyśleć o zdobyciu finansowania na ten wkład własny, na kolejny okres. Jeśli chodzi o badanie amerykańskie, w związku z tym, że tam zwiększyła się grupa pacjentów, którą musimy poddać badaniu, to jego koszt szacujemy na około 20 mln dolarów.

 Na koniec września mieliście ponad 9 mln zł należności z tytułu grantów od PARP, NCBiR. Czy część płatności już do was trafiła?

Tak, zdecydowanie ta pozycja się poprawiła. Sytuacja z grantami jest już wyprostowana. Mamy w zasadzie finansowanie na bieżąco. Dostaliśmy też ok. 10 mln zł zaliczek. Dzisiaj mamy sytuację, nie chcę powiedzieć komfortową, ale pod kontrolą. Nie powinno być niespodzianek do końca tego roku, jeśli chodzi o płynność i finansowanie działalności.

 Na jakim etapie jest projekt Nastro?

Tak patrząc technologicznie, test na raka piersi jest przesunięty w stosunku do testu na raka trzustki o kilkanaście miesięcy. Doświadczenie i wiedzę zdobytą  przy projekcie Panuri wykorzystujemy w projekcie Nastro. To pozwala nam dużo bardziej efektywnie prowadzić ten kolejny projekt. Chcielibyśmy rozpocząć badania kliniczne Nastro w przyszłym roku.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama