Bitcoin jest aktualnie po 88 tys. dolarów. Zastanawiałam się, czy Bitcoin zareaguje na rewelacje w Davos. Jego kurs nie poszedł w górę, choć Davos nie pozwoliło inwestorom odzyskać poczucia bezpieczeństwa globalnego. Co się teraz dzieje z notowaniami Bitcoina?
Obserwujemy na Bitcoinie dość głębokie spadki. Korekta od odczytu wynosi około 30 proc. Jeśli mielibyśmy liczyć na powtórkę czteroletniego cyklu Bitcoina, to szczyt wypadł w październiku na poziomie mniej więcej 126 tys. dolarów i powinniśmy w tym roku zobaczyć bessę i spadki kursu do nawet około 50 tys. dolarów. Oczywiście pod warunkiem, że ten czteroletni cykl, który w historii Bitcoina powtórzył się już przynajmniej dwukrotnie, miałby się znów powtórzyć. A wiele wskazuje na to, że się właśnie materializuje na naszych oczach.
Czy przecena Bicoina jest okazją do kupna? Czy kryptowaluty to jednak, jak określił w tym programie inny analityk, „handel wiatrem” i ta silna przecena przypomina, żeby zająć się jednak bardziej wiarygodnymi inwestycjami?
To jest pytanie tylko pozornie proste. Bo jeśli założyć, że historia miałaby się powtórzyć, to spadki kursu Bitcoina, które wynosiły około 30 proc., albo zdarzały się w dynamicznych hossach, były akurat dołkiem w hossie, i wtedy należało kupić. Ale o dołku przecież nikt nie mógł wiedzieć w trakcie, gdy ten dołek występował, bo przecież nikt nie wie, co się stanie poźniej. A z kolei w długim terminie również okazuje się, że spadki o 40 proc. okazywały się dla inwestorów też okazją. Np. po spadku kursu o 30 proc. w 2022 r., czyli gdy ktoś kupował go po około 50 tys. dolarów, to jak widzimy dzisiaj, ten ówczesny inwestor w dalszym ciągu notuje mniej więcej dwukrotny zysk. Więc nawet jeśli założymy, że ten spadek o 30 proc. oznacza wejście w bessę, to w długim terminie i tak jest lepiej kupić Bitcoina dzisiaj, niż gdy jest na historycznych szczytach i kosztuje 130 tys. dolarów. Ale oczywiście ludzie kupują Bitcoina wtedy, kiedy jest na historycznych szczytach, kiedy jest największa magia, wszyscy windują prognozy w górę, a media trąbią o olbrzymiej hossie i wtedy właśnie najwięcej kapitału, wchodzi na rynek, bo inwestorzy detaliczni chcą się przyłączyć do wzrostów.
Jak pan ocenia notowania Bitcoina obecnie?
Dzisiaj Bitcoin już nie jest tak drogi. Jeśli przyjmiemy czteroletni cykl, to dziś Bitcoin jest w korekcie, jest tańszy od notowań jesienią o 30 proc. Pesymizm na rynku jest wielki. Napływy od inwestorów detalicznych są śladowe. Wszystkie dane, które śledzą aktywność inwestorów na amerykańskiej giełdzie Coinbase, wskazują, że detaliczni inwestorzy wycofali się z rynku altcoinów, czyli Ethereum i pozostałych kryptowalut. Panuje właściwie głęboka bessa w większości przypadków. Samo Ethereum radzi sobie fatalnie, więc generalnie nie dość, że mamy wokół Bitcoina słaby sentyment, to wokół tych pozostałych kryptowalut sentyment jest jeszcze gorszy.
Ale jeśli ktoś jednak zakłada, że w horyzoncie 5-20 lat kryptowaluty miałyby dalej rosnąć, oczywiście nie wiemy, które z nich, ale prawdopodobnie będzie to Bitcoin i Ethereum, to myślę, że aktualnie Bitcoin jest w dobrej cenie dla inwestorów długoterminowych, żeby go kupić, trzymać i nic z tym nie robić. I podobnie Ethereum. Uważam, że Ethereum jest w jeszcze lepszej cenie w relacji do fundamentów, do tego, co się może wydarzyć w ciągu 10-15 lat niż Bitcoin. Mamy więc rynek po wyprzedażach, ale spadki mogą być głębsze, ale tutaj musimy zbalansować dwa ryzyka. Po pierwsze mamy mamy czteroletnie cykle, więc jeśli historia miałaby się powtórzyć, czekają nas głębsze spadki, być może nawet spadki o 40-50 proc. z obecnych poziomów. Ale z drugiej strony nie mamy gwarancji, że ten cykl się powtórzy. Więc jeśli jednak historia miałaby się nie powtórzyć i ten czteroletni cykl miałby nie zadziałać, to by oznaczało, że w tej chwili jesteśmy prawdopodobnie w dołku.