Ostatnie dwa tygodnie to spory spadek naszych indeksów wywołany niekorzystnymi informacjami makro i znaczną zniżką giełd zachodnich. Mamy do czynienia z wieloma informacjami gospodarczymi o charakterze negatywnych tendencji, które są zapowiedzią dalszych problemów. W gospodarce niemieckiej pojawiły się niekorzystne zjawiska zwiastujące dalsze osłabienie tempa wzrostu (spadek w lutym rejestracji nowych firm usługowych, spadek sprzedaży samochodów i wydatków na reklamę). Są to nowe i niepokojące informacje, które kontrastują z niedawnymi wypowiedziami o rzekomym niewielkim wpływie osłabienia USA na rynki europejskie. Wypowiedź prezesa Cisco o pogłębieniu się ostrego spadku zamówień w branży high-tech w II półroczu 2001 i znaczny wzrost zapasów tego sektora może niepokoić. W naszym kraju powodem do zmartwienia, oprócz wysokiego stopnia realizacji deficytu budżetowego, jest dość niespodziewany wynik produkcji sprzedanej przemysłu. Spadek produkcji w lutym o 2,7% do stycznia to wynik gorszy niż wynikało z zapowiedzi wskaźnika koniunktury, gdzie firmy przewidywały wzrost produkcji. Zwiastuje to prawdopodobnie kolejny spadek eksportu, którego wielkość poznamy już niebawem razem z informacją o bilansie płatniczym. Mimo tak oczywistych negatywnych wskazań, problem polega jednak na tym że trudno obecnie określić dokładnie stopień odzwierciedlenia tych tendencji w cenach akcji. Wydaje się, że w średnim terminie po stronie negatywów jest jeszcze co dyskontować. W obecnej sytuacji najlepszym rozwiązaniem przy podejmowaniu decyzji o zakupie akcji jest czujna obserwacja rynku i stopniowa reakcja na wskazania analizy technicznej. Dopiero zwyżka indeksu WIG powyżej poziomu 15 400 będzie sygnałem do większego wzrostu.

Grzegorz

Olejek

Dom Maklerski BSK S.A.