Z doświadczeń rynku amerykańskiego wynika, iż kierunek zmian, które akcje obierają w styczniu może posiadać właściwości predykcyjne w perspektywie całego roku. Na przestrzeni ostatnich 20 lat giełdowe powiedzenie „jaki styczeń, taki cały rok” nie sprawdziło się w przypadku S&P 500 jedynie pięciokrotnie, więc można mówić o przyzwoitej skuteczności rzędu 75 proc.
W tym kontekście niedawne zamknięcie przez S&P 500 pierwszego miesiąca 2026 r. wynikiem dodatnim (1,4 proc.) zdaje się nie przemawiać za większymi problemami w dalszej jego części. Mniej korzystna jest natomiast przytaczana już w tym miejscu statystyka dotycząca stóp zwrotu w poszczególnych latach 4-letniego cyklu prezydenckiego w USA, gdzie rozpoczynający się właśnie rok drugi cechuje wyraźnie najniższa średnia. I na razie wygląda na to, że tegoroczne zachowanie amerykańskiego rynku akcji bardziej wskazuje na taki właśnie bieg wydarzeń.
Jak wspomniałem wcześniej, styczeń przyniósł wprawdzie zwyżkę S&P 500, ale w ujęciu sektorowym lider ubiegłorocznej fali hossy, czyli subindeks S&P 500 Information Technology w tej perspektywie był już na minusie (1,7 proc.), natomiast mocno wyróżniał się subindeks S&P 500 Consumer Staples z miesięczną zmianą wynoszącą +7,5 proc.
Nie można więc wykluczyć, iż w obecnym cyklu powoli nadchodzi już czas zwyczajowej rotacji w kierunku sektorów bardziej defensywnych.