Reklama

WIG20 testuje opór, a Nasdaq wsparcie

Ostatnie sesje na rynkach finansowych przyniosły inwestorom fascynujący spektakl, w którym główną rolę odgrywa wyraźna dychotomia między zachowaniem warszawskiego parkietu, a nastrojami panującymi za oceanem.

Publikacja: 06.02.2026 06:00

Paweł Danielewicz, menedżer ds. portfeli, analityk techniczny, Santander BM

Paweł Danielewicz, menedżer ds. portfeli, analityk techniczny, Santander BM

Foto: materiały prasowe

Podczas gdy Wall Street zmaga się z falą rozczarowania i realizacją zysków w sektorze technologicznym, WIG20 demonstruje zaskakującą odporność, balansując na krawędzi sygnału, który może zdefiniować koniunkturę na kolejne tygodnie.

Aby w pełni zrozumieć wagę obecnej sytuacji, należy najpierw spojrzeć na to, co dzieje się w „centrum sterowania” globalnymi nastrojami, czyli z Nasdaqiem. Amerykański benchmark znalazł się w fazie wyraźnego schłodzenia nastrojów. Inwestorzy, dotychczas napędzani euforią wokół sztucznej inteligencji, zaczęli z większą rezerwą podchodzić do wycen rynkowych gigantów. Mieszane raporty finansowe, które napłynęły w ostatnim czasie z USA – czy to od producentów chipów, czy potentatów software’owych – stały się pretekstem do weryfikacji tezy o natychmiastowej monetyzacji nakładów na AI.

To wyraźne wahanie znalazło precyzyjne odzwierciedlenie na wykresie. W trakcie środowej sesji Nasdaq zanegował istotne, lokalne wsparcie Fibo 23156–23190 pkt, określane w nomenklaturze technicznej jako węzeł DiNapolego. Utrata tego bastionu jest pierwszym, wizualnym sygnałem słabości popytu. Co jednak kluczowe, fala spadkowa nie przerodziła się w panikę, lecz wytraciła swój impet z chirurgiczną precyzją na zniesieniu 61,8 proc. ostatniej fali wzrostowej (poziom 22692 pkt).

W tym momencie ważą się losy amerykańskiej korekty. Dopóki wymieniona bariera jest broniona, byki mają prawo traktować spadki jako zdrowy „przystanek”. Jednak ewentualna negacja tej zapory otworzyłaby drogę do rozwinięcia się głębszej struktury spadkowej, z realną opcją testu bazowego, średnioterminowego wsparcia 21840–22000 pkt.

Na tym wymagającym tle, postawa warszawskiego WIG20 zasługuje na miano relatywnej siły. Polskie blue chips konsekwentnie budują bazę pod atak na nowe szczyty. Wydarzenia na wykresie rozgrywają się w niezwykle newralgicznym miejscu – mowa o silnym klastrze podaży Fibonacciego 3470–3495 pkt. Jest to strefa wielokrotnie testowana i wyraźnie respektowana przez rynek, co tylko podnosi jej znaczenie.

Reklama
Reklama

Z technicznego punktu widzenia sytuacja jest klarowna: gra toczy się o wejście w kolejną, dynamiczną fazę wzrostową. Jeśli kupującym wystarczy determinacji, by doprowadzić do trwałego wybicia testowanego właśnie oporu (co na razie bykom nie przychodzi łatwo), otrzymamy niezwykle wiarygodny sygnał kontynuacji trendu.

Gdzie natomiast szukać granicy bezpieczeństwa dla polskiego rynku? Konkretny sygnał słabości na wykresie WIG20 zostałby wygenerowany dopiero z chwilą utraty bardzo charakterystycznej zapory popytu 3180–3195 pkt. To w tym przedziale koncentrują się liczne zniesienia wewnętrzne: 23,6 proc., 38,2 proc. i 50 proc., a dodatkowo działa tu tzw. zasada zmiany biegunów (dawny, klasyczny opór stał się teraz wsparciem). Dopóki WIG20 utrzymuje się powyżej wymienionego pułapu, struktura trendu pozostaje niezagrożona.

Okiem eksperta
Dobra AKCJA jest dla każdego
Okiem eksperta
Fundamenty kontra geopolityka
Okiem eksperta
Co dalej? Jaki będzie luty na GPW?
Okiem eksperta
Ekspansja to trudna sztuka
Okiem eksperta
Kolejny dobry rok na GPW?
Okiem eksperta
Pora uciekać ze srebra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama