Inwestorzy kryptowalutowi nie mają w ostatnich miesiącach powodów do radości. W poniedziałek nad ranem notowania bitcoina zeszły bowiem (według danych agencji Bloomberg) do 74,5 tys. USD, czyli najniższego poziomu od pierwszego tygodnia listopada 2024 r. Po południu kurs odbił do ponad 77 tys. USD. Przypomnijmy, że w szczycie z października 2025 r. bitcoin kosztował nieco ponad 126 tys. USD. Od tamtej pory stracił ponad 40 proc., a od początku roku zniżkował o prawie 17 proc. Notowania ethereum wróciły w okolicę dołka z czerwca 2025 r. Jego kurs lekko przekraczał w piątek 2300 USD, podczas gdy w szczycie z sierpnia był lekko powyżej 4995 USD. W ciągu godzin zlikwidowano pozycje w kryptowalutach warte łącznie 800 mln USD.
Tracą jednak nie tylko kryptowaluty. W poniedziałek rano mieliśmy do czynienia również z wyprzedażą metali szlachetnych, przemysłowych i ropy. Dolar umacniał się natomiast już kolejny dzień z rzędu, co było reakcją na ogłoszoną w piątek nominację Kevina Warsha na nowego szefa Fedu. Kryptowaluty są jednak pod presją już od wielu tygodni, a ostatnie zawirowania rynkowe jedynie pogłębiły ich przecenę. Wirtualne waluty nie są traktowane przez inwestorów jak aktywa z bezpiecznej przystani, a po wcześniejszym rajdzie cenowym trudno było się spodziewać równie spektakularnych zwyżek. Bitcoinowi przestały też już sprzyjać czynniki cykliczne, związane z ograniczeniem przyrostu jego podaży. Inwestorzy zastanawiają się więc, czy przecena się zatrzyma przed poziomem 70 tys. USD za 1 bitcoina?