Po dotarciu do 1378 pkt. WIG20 zakończył odrabianie dzisiejszych strat. Przejawia się to bardziej stabilizacją, niż spadkiem notowań, gdyż od lokalnego szczytu stracił tylko kilka punktów. Widać też coraz bardziej spadającą aktywność inwestorów dla których przedłużająca się konsolidacja jest bardzo dużą próbą nerwów. Bo nie wiadomo do końca, czy czekać na wybicie w górę i trzymać papiery, czy lepiej wykorzystać okres względnie wysokich cen przed możliwym spadkiem. Do momentu wybicia się w którąś ze stron trudno powiedzieć, kto będzie miał rację. W najlepszej sytuacji są chyba ci, którzy w portfelach mają tylko gotówkę. Bo w ich wypadku nie pozostaje nic innego, jak czekać na wybicie, które wyjaśni sytuację.

Na giełdach europejskich nastroje poprawiły się, choć trudno przewidzieć, jaka będzie ich reakcja na decyzję ECB. Na razie DAX jest blisko wczorajszego zamknięcia, co oznacza odrobienie sporych strat z początku sesji. To częściowo zasługa widocznej poprawy notowań kontraktów na amerykańskie indeksy, które poranne wyraźne spadki ograniczyły do symbolicznych zniżek. To daje nadzieję na spokojne otwarcie na tamtejszych rynkach, ale zakończenie notowań jest sprawą otwartą. Bez wątpienia powrót wzrostów na dzisiejszej sesji potwierdziłoby poprawę nastrojów i pozwoliło myśleć o dalszych w perspektywie najbliższych dni. Wczorajszy spadek Nasdaq można wtedy by potraktować jako ruch powrotny do przełamanej na wykresie liniowym linii trendu spadkowego i oczekiwać potwierdzenia tego faktu na wykresie logarytmicznym.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu