Rynek poprzez dynamiczny wzrost pokazał wiarę i chęć zarabiania pieniędzy. Zanotowaliśmy całkiem imponujące osiągnięcia, choć reakcja naszej giełdy jest kopią sytuacji za Wielką Wodą. Najmocniej zareagował sektor technologiczny ? wzrost o około 6%. Lokomotywy pociągnęły trochę słabiej, ale są przecież mniej mobilne i cięższe, więc i tak nieźle ? WIG20 wzrósł o 4,5%. Interesujący również jest wzrost obrotów do prawie 300 mln zł. Nie zdarza się to ostatnio codziennie. Nasdaq, w momencie zakończenia sesji w Warszawie, pokazywał wzrost na poziomie ok. +7%. W Japonii w środę dało się zauważyć optymizm na poziomie wyższym niż w poprzednim dniu o ok. 4,4%.
A to, że patrzymy, na reakcji rynków zagraniczych trudno negować. W końcu jeśli kilkadziesiąt razy większa społeczność wyraża pewien pogląd, to zakładam, że jednak istnieje pewne prawdopodobieństwo, że może się mylić mniej niż my.
Niemniej jednak nie wierzę w metamorfozy. Na trwałe zmiany potrzeba nieco czasu. Tylko motyl przeobraża się, w ciągu krótkiego czasu, z niezbyt atrakcyjnej gąsienicy. Ale ?krótkiego? dla nas. Jednak gdyby przyjrzeć się dokładniej i porównać ten okres do długości jego życia, to zajmuje mu to niezwykle (i ?nieatrakcyjnie?) dużo czasu.
Oczywiście, zarobić zawsze można. W drugim kwartale, podobnie jak i w poprzednich, na pewno znajdą się spółki, które przyniosą ich akcjonariuszom satysfakcjonujący zysk. Problem tylko ? które z nich to te właściwe. Najbliższe miesiące to dobry okres dla day-traderów. Oni mają szanse zarabiać. Inni powinni jeszcze nieco odpocząć.
Wiesław Brzykcy