W tydzień po decyzji Fed o czwartej już w tym roku obniżce stóp nasz rynek znajdował się dokładnie w tym samym miejscu, w którym był tuż przed tą zaskakującą decyzją. Ten brak trwałej pozytywnej reakcji na tę korzystną informację może nieco niepokoić. Wszakże analogiczna obojętność na pierwszą obniżkę stóp Fed z 3 stycznia ostrzegała, że wcześniejszy wzrost z końca roku mocno nadszarpnął siły naszego rynku, i zapowiadała późniejsze załamanie cen. Z pewnością czynnikiem, który wpłynął na ostudzenie entuzjazmu inwestorów, były wiadomości napływające z Argentyny. Kraj ten trwającą już 3 rok recesją płaci za utrzymywanie polityki stałego względem amerykańskiego dolara kursu walutowego. Dolar jest najsilniejszy od połowy lat 80., zaś brazylijski real stracił od czasu uwolnienia kursu prawie połowę wartości względem USD. Utrzymujący się brak wzrostu gospodarczego uniemożliwia stabilizację poziomu zadłużenia, a dewaluacja, która bezpośrednio przywróciłaby konkurencyjność gospodarki, doprowadziłaby do grożącego bankructwem skokowego kosztu obsługi zadłużenia zagranicznego. Wydaje się, że należy się liczyć z tym, że jeszcze w ciągu tego roku Argentyna stanie się źródłem poważnych perturbacji na globalnym rynku finansowym. Wstrzymanie się EBC i RPP z obniżkami stóp znalazło bezpośrednie uzasadnienie w kwietniowym wzroście wskaźnika inflacji w Niemczech do poziomu najwyższego od 1994 roku oraz ożywieniu cen żywności w naszym kraju, jednakże to przedłużanie się okresu restrykcyjnej polityki pieniężnej z pewnością nie pomaga naszemu rynkowi akcji.

Wojciech Białek

SEB TFI SA