Choć wczorajsza sesja zakończyła się około 2% spadkiem, to jej wydźwięk nie był tak negatywny, jak można sądzić by z samej skali spadku. Przez cały dzień rynek trwał w konsolidacji, która w takich przypadkach jest podstawą do wyrażenia opinii o możliwości zmiany dotychczasowej tendencji na przeciwną. Do tego zamknięcie wypadło w dosyć istotnym punkcie wyznaczonym przebiegiem wstępnej linii trendu wzrostowego, łączącej dołki z 4.04 i 9.05. Dlatego nieznaczne przekroczenie połowy świecy z ubiegłego czwartku można uznać za mniej istotne. Cały czas najbliższych i w krótkim terminie najważniejszym oporem pozostaje linia prowadzona po szczytach z 20 i 26 kwietnia, która znajduje się na wysokości 1420 pkt. Wcześniej trzeba jeszcze domknąć utworzoną wczoraj lukę cenową, ale ze względu na jej nieduże rozmiary nie powinno być to zadanie zbyt trudne, tym bardziej, że...
Może dość niespodziewanie zakończyły się notowania w USA, które przyniosły zdecydowane wzrosty. I ile w przypadku Nasdaqa niecałe cztery procent nie robi takiego wrażenia, to 3% zwyżka DJIA jest sygnałem bardzo dużych aspiracji byków. Już wczoraj po południu przełożyło się to na poprawę notowań na zachodnioeuropejskich rynkach, więc wydaje się, że tak samo zareaguje nasza giełda.
Początek notowań potwierdza takie oczekiwania. Przynosi on wzrost WIG20 w granicach 1,5% przy obrotach rzędu 110 mln zł przez pierwsze trzy kwadranse. To wraz z otwarciem luki cenowej mówi, że jest duża szansa na realizację opisywanego wzrostowego scenariusza.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu