Czwartkowa sesja miała dość ciekawy przebieg. Po otwarciu na poziomie środowego zamknięcia, strona popytowa ochoczo ruszyła do zakupów. Pieniędzy nie starczyło jednak na długo i mniej-więcej po dwóch godzinach notowań warszawskie indeksy spadły ustanawiając nowe tegoroczne minima. Dla indeksu obejmującego spółki technologiczne był to poziom 682 pkt. Wtedy na rynek znów wróciły byki, które systematycznie przejmowały kontrolę, doprowadzając ostatecznie do zamknięcia na wysokości 693 pkt. Tym samym na wykresie TechWIG powstała szpulka.
Świeczka o takim kształcie, występująca po dużym spadku ma wymowę pozytywna i może zapowiadać chwilową poprawę koniunktury na warszawskim parkiecie. Dlaczego tylko chwilową? Otóż, po pierwsze czwartkowa świeczka nie broni żadnego wsparcia. Po drugie, podażowe oddziaływanie ostatnich czarnych świec jest na tyle duże, że mało prawdopodobne jest, żeby świeczka ta stanowiła element formacji odwrócenia (gwiazdy porannej). I wreszcie po trzecie, ostatnie spadki, pomimo tego, że były znaczne, miały dość spokojny przebieg, podczas gdy większość fal spadkowych kończy się paniką inwestorów, a na wykresach występują liczne luki bessy.
Dlatego też, ewentualną poprawę koniunktury należy rozpatrywać w kategoriach korekty, a nie średnioterminowego dna, bowiem zanim wystąpi to ostatnie, przez rynek przetoczy się jeszcze jedna fala wyprzedaży mająca znamiona paniki, która sprowadzi indeks TechWIG jeszcze 10% niżej.
Marcin R. Kiepas
analityk