Choć strata indeksu WIG20 w porównaniu z ostatnimi sesjami nie była duża, to fakt, że stanowiła ona ósmy spadek z rzędu, robi duże wrażenie. W historii naszej giełdy tylko raz, w 1995 roku, zdarzyła się dłuższa seria zniżek ? było ich wtedy dziewięć. Wskazuje to dobitnie, że w tej chwili inwestorzy przy podejmowaniu decyzji kierują się głównie emocjami. A że emocje te są negatywne i obrazują kompletne zniechęcenie do akcji, mamy do czynienia z trwającą silną wyprzedażą akcji. To powoduje, że wszelkie próby przewidzenia dalszego rozwoju zdarzeń są obarczone dużym błędem. Wydaje się, że w obecnie nie pozostaje nic innego, jak obserwowanie sygnałów z kolejnych sesji w grupach przemawiających za kontynuacją trendu i dających szansę na jego wyhamowanie.

W drugiej z nich mamy do czynienia z czynnikami ze sfery niematerialnej, opierającymi się głównie na odczuciach psychologicznych, gdzie widzimy zachowania typowe dla formowania dołków. Ciekawym elementem jest znaczne obniżenie oczekiwań rynkowych co do tempa wzrostu gospodarczego, a także wielkości dziury budżetowej. To przyczynia się do deprecjacji naszej waluty względem dolara, w wyniku czego maleje ryzyko kursowe i nasze akcje tanieją w ujęciu dolarowym, ale też zachęca to do opuszczenia rynku przez tych inwestorów zagranicznych, którzy tu jeszcze zostali. W przypadku coraz większej liczby spółek pojawia się bardzo wysoki wolumen obrotu, który wskazuje na dużą determinację przy zamykaniu pozycji. Przebieg kolejnych sesji w połączeniu z tym faktem może pozwolić na wysunięcie bardziej konkretnych wniosków na przyszłość. Nie bez znaczenia dla kondycji dużych spółek jest coraz bardziej widoczna reorientacja funduszy inwestycyjnych na angażowanie się w akcje silnych fundamentalnie spółek o średniej kapitalizacji.

Grupa tych czynników ma jednak znaczenie w średnim okresie, więc raczej nie zmienią one biegu zdarzeń w ciągu najbliższych dni.

Krzysztof Stępień

analityk PARKIETU