Poniedziałkowe notowania przyniosły spadek cen kontraktów na WIG20 i TechWIG odpowiednio o 0,78 i 0,60%. Poza serią FW20U płynność była bardzo mała.
Tytuł komentarza nawiązuje oczywiście do wahań na dwóch ostatnich sesjach. Piątkowa przyniosła spadek o 38 pkt., poniedziałkowa wzrost o 11 pkt. (co jednak nie oddaje w pełni jej przebiegu). Fakt faktem, że poniedziałkowe notowania zaczęły się na bardzo niskim poziomie, bo 1131 pkt. Już w pierwszych minutach handlu pozwoliło to kontraktom na indeks WIG20 urosnąć kilka punktów. Po dwóch godzinach było to już kilkanaście punktów. Spodziewałem się zatrzymania wzrostów na ważnym oporze między 1170 a 1174 pkt. Pierwszy poziom to połowa piątkowej spadkowej świecy, ważny z punktu widzenia dziennej analizy wykresów. Drugi to zniesienie Fibonacciego, 50-procentowe, licząc od poziomu 1217 pkt., lub 38-procentowe, jeśli pomiaru dokonamy od szczytu na wysokości 1242 pkt. Trend rosnący zatrzymał się jednak wcześniej, również w pobliżu innego zniesienia Fibonacciego, na wysokości 1165 pkt. Potem rozpoczęła się tendencja spadkowa, która przybrała na sile szczególnie w ostatniej godzinie handlu. Poziom zamknięcia dość trudno mi zinterpretować. Sądzę, że ryzyko zajmowania krótkiej pozycji jest zbyt duże (zważywszy na bliskość wsparcia na 1130 pkt.). Z drugiej strony, z uwagi na trend dominujący w długim i średnim terminie, kupno kontraktów wciąż jest obarczone dużym ryzykiem, szczególnie że większość uczestników rynku spodziewa się obrony i widzi szansę powstania formacji podwójnego dna, co paradoksalnie może się jej nie przysłużyć. Podobnie jest z kontraktami na TechWIG, które w poniedziałek testowały poziom 660 pkt.
Dominik Staroń
analityk