52-tygodniowy dołek na indeksie WIG został zanotowany 25 lipca i wyniósł 12 745 pkt. Jednak już w czwartek na otwarciu wskaźnik zszedł wyraźnie poniżej tego poziomu. Późniejsza zniżka w czasie sesji nie była aż tak silna, jednak najważniejsze jest to, że indeks prawie w ogóle nie odrobił porannych strat. Tym samym wydaje się, że marzenia o silniejszej korekcie rozwiały się, mimo że rynek strasznie jej chciał i był gotowy do wzrostu. Znów znaczny wpływ na nasz parkiet miało ponowne pogorszenie klimatu inwestycyjnego na giełdach zachodnich, głównie w USA i Niemczech.
Zasadne jest pytanie, co dalej. Czwartkowy spadek nie został powstrzymany na poziomie linii trendu łączącej dołki z 11, 24 i 25 lipca. Wsparcie na wysokości 12 570 pkt. okazało się za słabe. Niestety, powrót do głównej tendencji stał się prawdopodobnie faktem, co przewidywała większość komentatorów. Najbliższe wsparcie to strefa 12 350?12 400 pkt. Pierwszy opór to zapoczątkowana w lipcu linia trendu, biegnąca na wysokości 13 030 pkt. Jeśli chodzi o wskaźniki, to przypominam o Ultimate. Wciąż porusza się on w 2-miesięcznym, wzrostowym, kanale trendowym, a kolejna próba wybicia górą okazała się nieskuteczna. W czwartek wskaźnik spadł do dolnej linii formacji i jej test określi przyszły trend. Przełamanie poziomu 40 pkt. będzie ewidentnym sygnałem sprzedaży.
Dominik Staroń