Dawno już nie mieliśmy tak spokojnej sesji jak w poniedziałek. Jej otwarcie wypadło na wysokości 1258 pkt. Minimum dzienne zanotowane zostało tylko 6 pkt. niżej, podczas gdy maksimum na poziomie 1268 pkt. Prawdopodobnie jest to efekt oczekiwań na wynik posiedzeń trzech najważniejszych banków centralnych świata.
Tymczasem w obrazie technicznym kontraktów nie zaszły większe zmiany. Te na WIG20 balansują w okolicach 24-procentowego zniesienia impulsu zapoczątkowanego 8 października (w poniedziałek otarły się o niego dolnym cieniem świecy). Nadal trudno wykreślić jakąkolwiek wiarygodną linię trendu wzrostowego. Jedna z nich może łączyć poziomy minimalne z dnia 15 i 18 października, druga z 15 i 25 października oraz 2 listopada i ta właśnie jest według mnie nieco pewniejsza, jednak nie na tyle, by oprzeć na niej swe działania. Dlatego obserwowałbym ewentualne poziomy wsparcia i oporu. Wychodziłbym z rynku przy spadku poniżej poziomu 1240 pkt. (inwestorzy akceptujący większe ryzyko mogą wtedy otworzyć krótką pozycję), a krótką pozycję otwierałbym przy zniżce poniżej 1185 pkt. Mimo że krótkookresowy trend jest rosnący, ryzyko otwierania teraz długich pozycji mocno wzrosło. Sygnałem kupna byłoby dla mnie przełamanie trzeciej linii wachlarza Fibonacciego, która obecnie znajduje się na wysokości 1320 pkt.
Z kolei kontrakty terminowe na indeks TechWIG męczą się po serii kolejnych nieudanych prób przebicia się nad opór na wysokości 750 pkt. Jeśli to im się uda (w cenie zamknięcia), będzie to sygnałem rozpoczęcia nowej fali wzrostowej. Z drugiej strony spadek poniżej średniej kroczącej z 15 sesji (684 pkt.) będzie oznaką końca krótkoterminowego trendu wzrostowego.
Dominik Staroń
analityk