Wczorajsze notowania wpisały się w schemat powolnego opadania rynku, jaki obserwujemy od 29 października, kiedy to został ustanowiony ostatni lokalny szczyt. Po wyraźnej zniżce z początku sesji dalsza jej część przebiegała pod znakiem odrabiania strat, ale nie było w tym widać zbyt dużej determinacji. W sumie WIG20 stracił 0,7%, a aktywność inwestorów znów była niewielka. W czasie sesji indeks znalazł się już blisko najważniejszego w obecnej chwili wsparcia na poziomie 1190-93pkt. Od rezultatu testu tego wsparcia zależy to, jak głęboka będzie trwająca korekta październikowych wzrostów. Czy niedźwiedzie zadowolą się sprowadzeniem indeksu do tej wysokości, czy też pociągną go dalej w dół w kierunku 1150 pkt., gdzie przebiega przełamana linia trendu spadkowego, łącząca szczyty z lutego i maja. W tym samym miejscu znajduje się 38,2% zniesienie październikowych zwyżek. Po wielu niekorzystnych sygnałach z poprzednich sesji wczoraj otrzymaliśmy zalecenie sprzedaży, wygenerowane przez dzienny MACD. Może się on okazać decydującym dla dalszego biegu zdarzeń. Przecięcie linii sygnalnej to znak rozpoczęcia ruchu powrotnego do poziomu równowagi, co potwierdzałoby przedłużenie spadków indeksu na następne dni.

Wydaje się jednak, że do przełamania wsparcia przy 1190 pkt. dla WIG20 może dojść tylko w momencie pojawienia się silniejszego negatywnego impulsu z zewnątrz. Może nim być początek spadków na zagranicznych giełdach, kłopoty rządu przy uchwalaniu ustaw podatkowych na przyszły rok, zaognienie sytuacji wokół RPP.

Rynki zagraniczne będą dziś skupiać się na decyzjach dwóch banków centralnych: ECB i Banku Anglii. Tu oczekiwania obniżek stóp nie są tak powszechne, jak we wtorek w Ameryce, ale nie ulega wątpliwości, że brak tych decyzji będzie niekorzystnym czynnikiem dla europejskich parkietów. Nie przeceniałbym jednak znaczenia tych decyzji pamiętając reakcje inwestorów z poprzedniego posiedzenia, kiedy to obniżki były chyba bardziej spodziewane, niż dziś, ale ich brak nie wywołał negatywnej reakcji giełd. Oczy inwestorów pozostały zwrócone na wydarzenia na amerykańskich giełdach. I tak może być tym razem.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu