Otwarcie sesji i jej pierwsza dwugodzinna faza zdawała się potwierdzać tezę o zmianie nastawienia krótkoterminowych graczy. Jednak wzrosty zostały dość łatwo zatrzymane pod barierą 1200 pkt. Słaby, ale skuteczny, opór wyznaczony został przez dno świecy z 11 grudnia oraz połowę korpusu świecy czwartkowej. Drugi dzień z kolei kontrakty balansują na poziomie średniej kroczącej ze 100 sesji, przecinając ją raz po raz zarówno od góry, jak i od dołu. Wzrost notowań w ostatniej fazie sesji sprawił, że poniedziałek skończyliśmy ponad nią, jednak kształt samej świecy (z długim cieniem popytowym) nie może dawać wielkich podstaw do optymizmu "długiej" stronie rynku. Wyraźnie daje się odczuć asekurację inwestorów i strach przez zaskakującymi informacjami ze spółek. W poniedziałek swoje "zrobiła" TP SA, skutecznie obniżając wartość instrumentu bazowego.
W mojej ocenie przebicie strefy 1180-1185 pkt. ma bardzo złą wymowę, a potwierdzeniem tego była poniedziałkowa nieudana próba powrotu ponad ten poziom. Podejrzewam, że lada chwila przetestujemy 62-proc. zniesienie fali październikowych wzrostów, które znajduje się na wysokości około 1130 pkt. Nie można bagatelizować również zasięgu spadku wynikającego z pokaźnej formacji RGR (1074 pkt.). Należy pamiętać, że jest to zasięg jedynie minimalny, a spadek do tego poziomu oznaczałby raczej perspektywę 100-proc. zniesienia impulsu.
Dominik Staroń
analityk