To potwierdza tezę, że korekta jesiennych wzrostów tam się już rozpoczęła i po Nowym Roku nie ma się co spodziewać dobrych wiadomości z amerykańskich parkietów. Dwie ostatnie sesje wzrostów były tylko ruchem powrotnym do przełamanej linii trendu wzrostowego. Co prawda było jeszcze trochę miejsca na dalszy wzrost, ale Nasdaq nie miał już sił, by je wykorzystać. Dlatego przekaz jest podwójnie negatywny.

Wydaje się, że jest w tym wszystkim trochę wpływu sytuacji w Argentynie. Chociaż w powszechnym odczuciu zaostrzenie kryzysu nie odbija się na innych rynkach, ale mi chodzi tu głównie o obrazki pokazywane w telewizji, które w momencie, gdy decyzje inwestycyjne są podejmowane przy dużym współudziale emocji, mogą oddziaływać na wyobraźnię uczestników rynku i podsuwać im czarne scenariusze rozwoju wypadków. Póki kryzys argentyński sporadycznie pojawiał się w mediach, a był głównie przedmiotem dyskusji ekonomicznych jego wpływ był znacznie ograniczony. Oczywiście jest to nieco intuicyjna koncepcja, ale nakłada się ona na ewidentnie pogarszające się nastroje na rynkach i gasnący optymizm związany z szybkim odrodzeniem gospodarczym. Bez tego sprawa argentyńska nie miałaby większego znaczenia.

WIG20 otworzył się nisko. Start z poziomu położonego poniżej wsparcia przy 1195 pkt. nie nastraja dobrze przed ostatnią sesją przed Świętami i grozi testowaniem kolejnej bariery przy 1173 pkt., związanej z zamknięciem z 14 grudnia.