A po informacjach Intela, który zapowiedział 25% obniżenie wydatków kapitałowych na ten rok, nastroje w USA na pewno nie poprawią się. Ta wiadomość pokazuje, że przedsiębiorstwa przygotowują się na kolejny trudny rok, a to w kontekście gry byków pod ożywienie gospodarcze jest złym sygnałem. Wzrost Nasdaqa do połowy poniedziałkowej świecy i to przy mniejszym, niż dzień wcześniej wolumenie nie poprawił ani trochę obrazu tego indeksu, a raczej przybliżył go do szybkiego testu poziomu 1920 pkt., gdzie znajduje się linia szyi potencjalnej formacji podwójnego szczytu.
Ale nasz rynek rządzi się swoimi prawami i pokazuje, że duży może więcej. Wtorkowe notowania przekonały, iż wystarczy trochę spokoju zagranicą byśmy nadal podążali na północ. I w takiej sytuacji nie da wykluczyć się, iż ponownie WIG20 zbliży się do 1407 pkt., gdzie wypadło ostatnie maksimum. Ale w jego wyraźne przełamanie nie wierzę i wydaje się, iż jeśli nawet tak by się stało będzie to ostatni etap dystrybucji akcji. Perspektywy naszej gospodarki nie są lepsze od amerykańskiej stąd też nie widzę powodów byśmy wbrew tendencji na zagranicznych rynkach dalej zwyżkowali.
Z dzisiejszych danych w USA najważniejsze będą te o produkcji przemysłowej, które zostaną opublikowane o 15.15. Oczekuje się, że produkcja nie zmieni się w grudniu. Wcześniej o 14.30 poznamy grudniową inflację na poziomie cen konsumentów, ale tu dane można różnie interpretować. Wzrost inflacji sygnał przeciwko obniżce stóp, a za ożywieniem i przeciwnie.