Do ubiegłotygodniowych sygnałów ze strony oscylatorów szybkich dołączyła formacja objęcia bessy, która ku przestrodze byków została potwierdzona na wczorajszej sesji. Wygląd formacji jest jak najbardziej prawidłowy (choć jeszcze bardziej przekonująco wyglądałaby ona, gdyby piątkowy czarny korpus obejmujący czwartkowy biały korpus okazał się dłuższy). Pierwszą barierą, do której można oczekiwać spadków, jest poziom 1350 pkt., gdzie znajduje się krótkoterminowa średnia krocząca. Dopóki średnia ta zostanie utrzymana, dopóty posiadacze akcji polskich blue chipów nie muszą się obawiać, że nadchodzi załamanie wielotygodniowego trendu wzrostowego. Tego się można było spodziewać. Dynamiczne wzrosty z ostatnich tygodni muszą mieć w końcu swój kres lub być skorygowane. Gorzej jeżeli łupem strony podażowej padnie szerokie wsparcie, znajdujące się obecnie na wysokości 1170-1250 pkt. (długoterminowa średnia krocząca i grudniowe dno lokalne). Na to na razie się nie zanosi. Byki mają się całkiem dobrze. Osłabienie koniunktury może być również następstwem powolnego realizowania zysków przez inwestorów, którzy licząc na efekt stycznia akumulowali akcje. Wiadomo, że w historii naszego rynku akcji luty, a zwłaszcza marzec nie są tak obiecujące.
Marcin T. Kuchciak
PARKIET