Za przyczynę tak silnej zwyżki amerykańskich indeksów przyjmuje się 24-proc. wzrost kursu, największego na świecie producenta infrastruktury internetowej Cisco. Firma ta ogłosiła, że jej zyski w pierwszym kwartale br. wzrosły ponadtrzykrotnie. Powód ten to jednak tylko pretekst do kupna akcji, tak naprawdę za wzrostami stoją posiadacze krótkich pozycji oraz duże wyprzedanie rynku. W efekcie indeks Nasdaq Composite wzrósł aż o 7,78% (122,5 pkt.), co jest największym wzrostem od kwietnia 2001 r. i ósmym w historii.

To jednak już przeszłość. Teraz problemem jest zakwalifikowanie tej szaleńczej zwyżki. Zakładając, że jedna spółka nie może wpłynąć na zmianę panującego trendu, a także pamiętając o rekordowym poziomie otwartych krótkich pozycji i dużym wyprzedaniu rynku, należy oczekiwać, iż mamy do czynienia tylko z gwałtowną korektą ponadmiesięcznych spadków. Tym bardziej że w czwartek światowe parkiety już nie podzielały entuzjazmu z dnia poprzedniego. Z drugiej jednak strony, wyniki przedstawione przez Cisco dają nutkę nadziei inwestorom, dotychczas obawiającym się, że pomimo obserwowanego w gospodarce ożywienia, wzrost zysków amerykańskich korporacji będzie bardzo anemiczny, przez co ich rynkowe wyceny są zawyżone.

Niestety, obecnie trudno powiedzieć, które wnioskowanie przeważy. Dlatego też w ocenie rynku najlepiej posłużyć się analizą techniczna. A ta wyraźnie pokazuje, iż Nasdaq Composite jest w trakcie ruchu powrotnego, do przełamanego 26 kwietnia br. wsparcia (teraz oporu) na poziomie 1716 pkt. Po jego zakończeniu podaż powinna odzyskać przewagę na rynku, doprowadzając do kontynuacji rozpoczętego jeszcze w styczniu trendu spadkowego.

Marcin R. Kiepas

analityk niezrzeszony