Kurs EUR/USD systematycznie z dnia na dzień zyskiwał na wartości z poziomu 0,9175 zanotowanego podczas poniedziałkowych notowań do 0,9390 na kończącej tydzień amerykańskiej sesji. W analizowanym okresie kurs euro w stosunku do dolara zanotował najwyższy od lutego 2001 roku poziom 0,9418.
Przyczyn umocnienia europejskiej waluty w ciągu ostatnich dni trudno upatrywać w jakiejś nagłej poprawie sytuacji gospodarczej w strefie euro. Opublikowane bowiem ostatnio dane nie do końca świadczą o radykalnej poprawie sytuacji gospodarczej w gospodarkach europejskich. W pierwszym kwartale dynamika wzrostu PKB w Eurolandzie wyniosła zaledwie 0,2 proc. w porównaniu do analogicznego kwartału ubiegłego roku. Warto zauważyć, że w tym samym okresie gospodarka amerykańska rozwijała się w tempie 5,6 proc. (zrewidowane dane). Mimo to jednak sentyment inwestorów w stosunku do dolara wciąż pozostaje negatywny. Widać to było w ubiegłym tygodniu w poziomach najważniejszych kursów, a w szczególności na USD/JPY, który spadł do 122,80 oraz USD/CHF notującego niemal 2,5-letnie minimum przy 1,5550. Z innych opublikowanych danych ze Stanów Zj. wynika, że sytuacja ekonomiczna w największej światowej gospodarce poprawia się. Jedynym zastrzeżeniem może być jednak fakt, że poprawa koniunktury nie jest aż tak spektakularna, jak pierwotnie zakładano. Świadczą o tym choćby dane obrazujące nastroje konsumentów. Wskaźnik consumer confidence wzrósł w maju do poziomu 109,8 pkt., co uznać należy za wynik zadawalający, jednak w kontekście znacznie bardziej optymistycznych oczekiwań dane te negatywnie wpłynęły na dolara.
Jedynym pozytywnym sygnałem dla euro było w ostatnim czasie opublikowanie zdecydowanie lepszych niż oczekiwano danych o nastrojach w niemieckim biznesie. Wskaźnik IFO wzrósł w maju do poziomu 91,5 pkt. (oczekiwano zaledwie 90,6 pkt.), a subindeks oczekiwań wyniósł 106,1 pkt., co bardzo dobrze wróży kondycji całej europejskiej gospodarce w II półroczu.
Ze względu na ważne wydarzenia na rynkach dalekowschodnich w minionym tygodniu, więcej miejsca chcielibyśmy poświęcić japońskiej walucie. W poprzednim komentarzu zwracaliśmy uwagę na groźbę kolejnych interwencji Banku Japonii mających na celu osłabienie jena. W minionym tygodniu inwestorzy oczekiwali interwencji sprowadzając kurs USD/JPY do coraz to niższych poziomów. Na czwartkowej sesji azjatyckiej USD/JPY spadł poniżej 123,00. Brak jakiegokolwiek odzewu ze strony BOJ (za wyjątkiem stałych werbalnych interwencji) sprzyjał dalszemu umacnianiu japońskiej waluty. Trend ten chwilowo przyhamowany został komunikatem agencji ratingowej Moody`s, która zadecydowała o obniżeniu oceny kredytowej japońskiego długu. Osłabienie jena było jednak krótkotrwałe. Wkrótce potem bank centralny już trzeci raz w ciągu ostatnich 2 tygodni interweniował na rynku walutowym skupując dolary za rodzimą walutę. Efektem piątkowych działań Banku Japonii był wzrost kursu USD/JPY z okolic 123,00 do 124,60. Na zakończenie tygodnia kurs jena ustabilizował się nieznacznie powyżej 124,00.
Ostatnie dni były bardzo ważne biorąc pod uwagę dalsze perspektywy kursu EUR/USD. Przełamanie kluczowej bariery w okolicach 0,9300 - 0,9330 (na poziomie tym przebiegała górna linia trójkąta widocznego na wykresie tygodniowym) potwierdziło ogromną siłę trendu wzrostowego EUR/USD. W najbliższych dniach ewentualną korektę do 0,9310 - 0,9330 radzimy wykorzystywać do zakupu euro. Krótkoterminowo oczekujemy bowiem wzrostu do 0,9460, a w dalszym horyzoncie do 0,9600.