Niewątpliwie obszar, w którym WIG20 nie generuje żadnego krótkoterminowego sygnału coraz bardziej się zawęża. Od góry zwyżki ogranicza linia trendu spadkowego, a potem górne ograniczenie świecy z 25 lipca. To daje nam strefę oporu pomiędzy 1080 i 1090 pkt. Od dołu mamy ostatnie zamknięcie przy 1042 pkt. Dzień kończymy w dolnej strefie tego obszaru, ale to jeszcze niczego nie przesądza. Wydawało się, że niedźwiedzie miały dziś wsparcie na wyciągnięcie ręki, ale nie zdecydowały się na jego przełamanie, czy nawet próbę wybicia w dół. Ale ani obrót, ani szerokość spadków nie były duże, więc jest to zrozumiałe.
Takie wahanie naszego rynku odzwierciedla niepewność co do dalszych losów giełd zagranicznych. W tej sprawie musimy nadal czekać, gdyż ostatnio obserwowane odbicie jest za małe, by uznać jest za początek większego ruchu wzrostowego, ale też nie można stwierdzić, że dotychczasowe zwyżki wyczerpały już ostatecznie potencjał wzrostowy.
Negatywnym bohaterem sesji były akcje Pekao, które spadły kolejny raz i sięgnęły poziomu 73 zł. Ostatni raz tyle kosztowały w październiku ub.r. Rynek jest coraz bardziej przekonany, iż obniżka prognozy zysku na ten rok nie była ostatnią. Do tej pory inwestorzy wierzyli, że bank jest jedną z najlepiej zarządzanych na giełdzie firm. Kiedy okazało się, że stagnacja gospodarcza wywiera piętno także na działalności tego banku, zaczęli sprzedawać jego akcje, co powinno doprowadzić do zredukowania wcześniej przyznawanej premii w wycenie.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu