Inwestorzy amerykańscy znów mogą zacząć myśleć o nie najlepszych danych makroekonomicznych - dziś są kolejne o wskaźnikach wyprzedzających koniunktury.

Na GPW sesja mogła zakończyć się bardziej optymistycznie. Przerwa świąteczna sprawiła, że obserwowaliśmy mniejszą aktywność graczy i nieduże obroty. Nie powiódł się tym samym atak na psychologiczny opór na wysokości 1100 punktów. We zwyżce musi wziąć udział zdecydowanie większa ilość spółek - sama TPSA plus PeKaO nie wystarczą, tym bardziej, że maleje dla nich ewentualny zakres dalszej zwyżki. Okres publikacji wyników mamy za sobą - można powiedzieć, że pewien rodzaj ryzyka z rynku został zdjęty. Jednak wyniki w wielu przypadkach były poniżej oczekiwań, co nie będzie się przedkładało na wzrost pewnej grupy walorów.

Dziś czeka nas publikacja danych o inflacji za lipiec. Być może dobre dane wpłynęłyby na wzrost oczekiwań, co do cięcia stóp procentowych w tym miesiącu - jednak taki scenariusz należy traktować jako mało prawdopodobny. Pozostaje nam oczekiwanie na dalsze wzrosty na giełdach zagranicznych, co w końcu musiałoby doprowadzić do napłynięcia pieniędzy zza granicy na warszawską giełdę. Dziś trudno będzie indeksowi WIG20 pokonać opór na 1100 punktów bez zwiększonych wyraźnie obrotów. Istnieje jednak szansa, że po długim weekendzie na rynek powrócą pozostali aktywni inwestorzy.