Po raz kolejny okazało się, że gdy wolne mają inwestorzy z londyńskiego city bądź Wall Street, handel akcjami zamiera także na warszawskiej giełdzie. Obroty powyżej 10 mln zł odnotowano tylko w przypadku trzech "najcięższych" walorów. Największy udział miał w poniedziałek handel akcjami PKN Orlen (blisko 19,8 mln zł). Notowania spółki wzrosły o 1,2%. Wartość portfeli akcjonariuszy największego banku Pekao SA zwiększyła się natomiast o 1,8%, a TP SA spadła o 1,2%.

Znacznie większe emocje towarzyszyły wymianie akcji Elektrimu. Ich kurs spadł o 12,5%, do 2,3 zł. W czasie sesji po rynku krążyły pogłoski, że nie będzie możliwie odkupienie obligacji spółki i BRE Bank pogodził się już właściwie z jej upadkiem. Po zamknięciu notowań doniesienia te zostały w dużej mierze potwierdzone. Kurs walorów BRE spadł o 1,7%. Większość analityków komentowała jednak, że bank podjął słuszną i właściwie jedyną możliwą w tej sytuacji decyzję. W dalszym ciągu spadała także wycena papierów Netii. W gronie mniejszych spółek nieźle prezentowali się przedstawiciele sektora elektromaszynowego. Akcje Rafako, Relpolu i Remaku zdrożały o około 4%. Problemem pozostaje jednak w tym przypadku niewielka płynność.

Dzisiaj amerykańscy inwestorzy wracają do gry. W ślad za tym można spodziewać się ożywienia na GPW. Analitycy najczęściej rysują jednak dość pesymistyczne scenariusze rozwoju wypadków w najbliższych dniach.

Michał Nowacki

[email protected]