Już początek sesji był dość słaby. Otwarcie nastąpiło pod poziomem piątkowego minimum (luka bessy), a za przyczynę takiego stanu rzeczy można było uznać słabą piątkową sesję w USA oraz niekorzystne wyniki przeprowadzonego wśród Irlandczyków sondażu, w sprawie ratyfikacji układu w Nicei. Szybko doszło do testu wsparcia na 1025 pkt. Bykom jednak udało się go obronić. Jeszcze raz poziom ten podaż zaatakowała po rozpoczęciu notowań na rynku kasowym. Tym razem niedźwiedziom udało się naruszyć newralgiczny poziom, co dało w efekcie nowe lokalne minimum na 1022 pkt. Kursy jednak szybko powróciły w okolice otwarcia sesji, wokół którego rynek skonsolidował się niemal do samego końca notowań.

W końcówce byki wzięły się nieco mocniej do roboty licząc, że obrona wsparcia będzie dobrym prognostykiem na przyszłość. O 16.00 opublikowane zostały dane dotyczące wskaźnika aktywności gospodarczej w rejonie Chicago i rynek zmienił swe oblicze o 180 stopni. Dane bowiem okazały się zdecydowanie gorsze od oczekiwań.

Technicznie wykres 60-minutowy wygląda źle. Mamy lukę bessy, poziom zamknięcia jest jednocześnie poziomem minimum sesji. Zostało poważnie naruszone wsparcie. Wydaje się, że mieliśmy do czynienia z wybiciem z konsolidacji i teraz należałoby oczekiwać konsekwencji tego sygnału, czyli dalszych spadków. Ratunkiem dla posiadaczy długich pozycji byłoby szybkie zanegowanie sygnału sprzedaży. Końcowy fixing pokazał jednak, że wiele nie trzeba, by podaż poważnie nacisnęła.

Kamil Jaros

PARKIET