Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem pozostaje dalszy ruch na południe i test 1040 pkt.

Na taki rozwój wydarzeń wskazuje przebieg ostatniej sesji w USA. Nasdaq domknął lukę hossy z połowy lutego, co jest wyraźnym sygnałem powrotu do głównego trendu. A przypomnijmy, że na Nasdaq średnioterminowy trend tak naprawdę dopiero się odwrócił. Wybicie z formacji głowy z ramionami nastąpiło na przełomie stycznia i lutego, a ostatnia poprawa notowań była jedynie ruchem powrotnym do linii szyi. Właściwa, zapewne najbardziej dynamiczna, część tendencji spadkowej jest dopiero przed nami. Zasięg spadków z tej formacji to 1150 pkt.

Londyńskie FTSE100 wybił się z formacji klina zwyżkującego, co zapowiada dalszą wyprzedaż akcji. DAX jest poniżej ubiegłorocznego minimum i skoro dopiero we wtorek je przełamał to raczej szybko do zmiany trendu nie dojdzie. Paryski CAC dołek z minionego roku atakuje dziś i ewentualny sukces podaży tylko potwierdzi jej dominację.

Zachowanie głównych światowych indeksów odzwierciedla przedłużającą się niepewność geopolityczną i słabe perspektywy gospodarcze na pierwszą połowę bieżącego roku. Inwestorzy z wytęsknieniem wypatrują pozytywnych sygnałów, ale tych nie tylko że nie ma, ale co raz to napływają na rynki niepokojące wiadomości, z których wynika możliwość ponownego zaostrzenia się sytuacji w najważniejszych gospodarkach świata. W tej sytuacji nie ma się co dziwić, że inwestorzy nie są skłonni do kupowania nadal drogich akcji.

Kolejne sesje przebiegają głównie w rytm aktywności podaży. Kiedy tylko się ona zwiększa indeksy idą w dół. Dlatego dla dalszego przebiegu dzisiejszej sesji na naszym parkiecie najważniejsze będą obroty. Ich wzrost względem wczorajszych notowań będzie sygnałem, że podaż znów zaczyna naciskać. To zwiększy zagrożenie dalszym ruchem na południe i testem luki hossy w strefie 1061-75 pkt.