Chętni do podniesienia rynku nie znaleźli już naśladowców. Pojawiające się
cały czas zlecenia sprzedaży wzięły górę. Mamy minima na indeksie i na
kontraktach (1750). Na razie nie wygląda to za dobrze i trzeba się liczyć ze
spadkiem indeksu do poziomu luki hossy na 1730 pkt. Niewiele do tego
brakuje. Raptem 8 pkt. Na tym wsparciu popyt już powinien być poważniejszy.