Podobnie jak dzień wcześniej rynek w żaden wyraźny sposób nie zareagował na wtorkowy komunikat FOMC dotyczący polityki monetarnej. Żadnym impulsem nie były dane makro - indeks aktywności w sektorze usług był wyraźnie wyższy od oczekiwań, jednocześnie na jednym z wyższym poziomów w ciągu ostatnich 7 lat. Sesja pokazała, że rynkowi brakuje impulsu do jakiekolwiek ruchu. Nie stały się nim ani dane makro, ani wyniki spółek. W krótkim terminie najważniejsze są przewidywania, co do terminu rozpoczęcia procesu podwyżek stóp procentowych. Pewien wpływ na najbliższe sesje może mieć też jutrzejszy raport z rynku pracy (stopa bezrobocia i liczba nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych). Nieco gorsze dane, paradoksalnie, mogą przełożyć się pozytywnie na notowania, bo dadzą nadzieje, że podwyżki stóp odsuną się nieco w czasie.

Nasz rynek zachował się wczoraj bardzo słabo. Po relatywnej, wtorkowej, sile nie było ani śladu. Stosunkowo słabo zachowywały się wczoraj rynki węgierski i czeski. A to skłania do tezy, że po stronie podaży stali wczoraj przede wszystkim inwestorzy zagraniczni. WIG20 przetestował wczoraj powtórnie ubiegłotygodniową lukę bessy (1771 - 1782 pkt) i odbił się wyraźnie w dół. Spadek był dosyć duży a na wykresie indeksu uformowała się, najwyższa od dwóch tygodni, czarna świeca. Obroty do imponujących nie należały, ale w porównaniu z dwiema poprzednimi sesjami wyraźnie się zwiększyły. Sytuacja techniczna nieco się pogorszyła. Indeks naruszył poziom ubiegłotygodniowego dołka, zwiększając tym samym prawdopodobieństwo spadku do poziomu około 1700 pkt (wsparcia znajdują się w strefie 1694 - 1707 pkt). Taki spadek może mieć miejsce na najbliższych sesjach, niekoniecznie jednak już w trakcie dzisiejszej. Rynkowi powinien dziś nieco pomóc bardzo dobry wynik kwartalny KGHM. Najprawdopodobniej nie przełoży się to na istotny wzrost kursu KGHM ani indeksu, ale może uchronić rynek przed kolejnym spadkiem. Najważniejszym na dziś oporem dla WIG20 może być czwartkowe minimum w cenach zamknięcia - 1748 pkt.