Pretekstem było znaczne wyprzedanie rynku oraz zamykanie krótkich pozycji w samej końcówce sesji. Handel w końcowej fazie notowań był zdecydowanie aktywniejszy niż na początku sesji. Dzięki temu obroty na obu rynkach się zwiększyły, na NYSE wyraźnie przekraczały średnią miesięczną. W handlu posesyjnym było nieco słabiej - AHI zakończyło spadkiem o 0,14%. Na wykresach indeksów utworzyły się świece z długimi dolnymi cieniami (najdłuższymi od początku tego roku). Szybkie wskaźniki techniczne wygenerowały zaś sygnały kupna.

Mocna końcówka za oceanem pomoże nieco naszemu rynkowi. Już wczoraj zaczęło się odreagowanie, dzisiaj powinno być zatem kontynuowane. Trzeba jednak pamiętać, że nastroje na rynku wciąż są kiepskie i większość inwestorów traktuje ten ruch jedynie jako odbicie w krótkoterminowym trendzie spadkowym. Odbicie to najprawdopodobniej będzie szybkie, ale zakończy się w obrębie poniedziałkowej luki bessy 1676 - 1700 pkt. Bardzo możliwe, że już na wysokości dolnego ograniczenia luki. Po takim ruchu prawdopodobnie dojdzie do jeszcze jednego impulsu spadkowego, który sprowadzi indeks w pobliże wtorkowe zamknięcia (1631 pkt). Są jednak duże, że ruch ten będzie miał miejsce już przy niewielkich obrotach i zakończy się nieco powyżej wtorkowego dołka. Jeżeli tak istotnie będzie, to na następnych sesjach powinien rozpocząć się mocniejszy ruch w górę - powyżej 1700 pkt. Sezon publikacji raportów kwartalnych dobiega już końca. A jak uczy historia naszego rynku, często po publikacji wyników, rynek ruszał mocniej w górę, nawet w sytuacji kiedy wyniki były gorsze od oczekiwań. Tym razem wyniki dużych spółek były nieco lepsze od oczekiwań, co tym bardziej pozwala liczyć na poprawę koniunktury w krótkim terminie. Negatywny wpływ na rynek wciąż może mieć niestabilność na scenie politycznej. Czynnik ten w dużej mierze znajduje już odzwierciedlenie w obecnych cenach.