Do połowy sesji można panował jednak względny spokój. Druga część przyniosła jednak już regularną wyprzedaż. O powodach do spadku trudno mówić. Co prawda, prognozy przychodów Microsoftu na obecny kwartał były niższe od oczekiwań, a ropa wyznaczyła nowe kilkunastoletnie maksimum, ale w normalnej sytuacji nie powinno to prowadzić do takiej przeceny. Wydaje się, że poważniejszym powodem takich spadków było przełamanie przez DJIA poziomu tegorocznego minimum. To zaktywizowało podaż ze strony techników. W takiej atmosferze mało już kto myślał o kupnie akcji. Obroty na obu rynkach były niższe od czwartkowych, trudno to jednak uznać za pozytywny sygnał. W handlu posesyjnm AHI wzrosło o 0,03%. Sytuacja techniczna pogorszyła się. Na wykresach indeksów uformowały się wysokie czarne świece, a szybkie wskaźniki anulowały sygnały kupna. Nastroje na rynku są obecnie kiepskie i trudno oczekiwać ich szybkiej poprawy. Nerwowość może zwiększać oczekiwanie na wynik wyborów prezydenckich (2 listopada). Pierwszym ważnym wsparciem technicznym dla DJIA jest dolna linia półrocznego kanału spadkowego. Przebiega ona jednak o 1% poniżej piątkowego zamknięcia.

Sesja w USA przełoży się wyraźnie negatywnie na nasz rynek. Na początku sesji WIG20 najprawdopodobniej spadnie w pobliże minimum z ostatnich trzech sesji - 1780 pkt. Na tym poziomie znajduje się połowa wysokości białej świecy z poprzedniego wtorku. Blisko tego poziomu rynek może wejść w konsolidację. Możliwa jest nawet próba niewielkiego odbicia. Tak czy inaczej sesja prawdopodobnie zakończy się wyraźnym spadkiem, a wsparcie na 1780 pkt, o ile dzisiaj się utrzyma, o tyle na następnych sesjach może zostać przełamane. Pogorszenie atmosfery na zachodzie zwiększa prawdopodobieństwo spadku WIG20 w krótkim terminie w rejon ostatniego minimum na 1753 pkt, a być może nawet do wsparcia na 1736 pkt. Technicznych sygnałów sprzedaży na razie jednak nie ma. Lekko negatywnie można jednak odbierać spadek oscylatora stochastycznego.