Po kilkudziesięciu minutach handlu rozpoczął się jednak systematyczny, dosyć dynamiczny wzrost. Racjonalnych powodów do takiego zachowania rynku właściwie nie było. Pretekst stanowiła wygrana Bush?a oraz spadająca cena ropy naftowej. Obroty na obu rynkach były wysokie i zbliżone do zarejestrowanych w środę. Na wykresach indeksów ukształtowały się wysokie białe świece a indeks szerokiego rynku S&P500 dotarł do poziomu szczytów z ostatnich 3 lat. Wczoraj rynek zachował się bardzo emocjonalnie. Wzrosty były imponujące, ale może okazać się, że nie rozpoczną one kolejnej fali wzrostowej, ale ją zakończą. Indeks S&P500 stoi przed bardzo ważnym technicznym oporem i jego pokonanie w krótkim terminie jest mało prawdopodobne. Dzisiaj ważne dla rynku będą dane z rynku pracy. Poprzednio właśnie te dane rozpoczęły kilkudniowe osłabienie na rynkach akcji. Obecnie oczekiwania są dość optymistyczne. Jeśli nie zostaną spełnione, to rynek może zareagować silnym spadkiem.

Sesja w USA przełoży się pozytywnie na nasz rynek. Silnej reakcji nie należy jednak oczekiwać - większość inwestorów może obawiać się, że po tak dynamicznych wzrostach, wystąpi mocna korekta spadkowa. Sam przebieg wczorajszej sesji był bardzo nerwowy i pokazał, że duża część graczy jest już skłonna do realizacji zysków z akcji. Dużą podaż widać było w sektorze bankowym - bardzo słabo zachowywało się zwłaszcza Pekao. Na wykresie WIG20 ukształtowała się czarna świeca z długimi cieniami. Obroty były bardzo wysokie, a ponieważ miały miejsce w trakcie spadku można je interpretować negatywnie. Indeks naruszył wtorkową lukę hossy, na zamknięciu zdołał jednak powrócić w jej obręb. Sam fakt, że indeks w trakcie sesji spadł poniżej luki świadczy o relatywnej słabości rynku. Dzisiaj dodatkowo negatywnie na sentyment rynkowy będzie wpływać rozczarowująco niski wynik KGHM. Najważniejsze na dziś wsparcie dla WIG20 to wczorajsze minimum - 1812 pkt. Pierwszy ważny opór to zamknięcie ze środy - 1830 pkt.