Deficyt na poziomie 60,3 mld USD to bardzo zła wiadomość dla dolara, a za tak wyraźny wzrost są odpowiedzialne - tradycyjnie już - wysokie ceny energii oraz import towarów z Chin. Niepokojący jest także spadek wielkości eksportu, co przy słabym dolarze nienajlepiej świadczy o konkurencyjności amerykańskich producentów na międzynarodowych rynkach. Patrząc na reakcje inwestorów na publikowane w ostatnich miesiącach dane można zauważyć, iż stopniowo tracą na znaczeniu najważniejsze do niedawna miesięczne informacje z rynku pracy, coraz bardziej gwałtowne są natomiast zmiany cen związane z ogłoszeniem deficytu handlowego. Ponowne zwrócenie uwagi rynku w kierunku problemu amerykańskich deficytów bliźniaczych w najbliższych dniach może prowadzić do wyraźnego pogorszenia nastrojów wobec dolara. Jeszcze dziś inwestorzy poznają dynamikę sprzedaży detalicznej w grudniu w Stanach - oczekiwany jest wyraźny wzrost ze względu na okreś przedświąteczny, opublikowany zostanie także indeks cen dóbr importowanych w grudniu oraz tygodniowe dane z rynku pracy.

W czasie wczorajszej sesji europejskiej rynek EUR/USD przetestował wsparcie przy cenie 1,3080, obrona tego poziomu pozwoliła jednak na wzrost powyżej poziomu 1,3130 i zanegowanie wcześniejszego sygnału sprzedaży. Słabe dane z USA pozwoliły na wzrost w pobliże ceny 1,33. Dzisiejsza sesja europejska może przebiegać pod znakiem realizacji zysków i testu wsparcia 1,32. Wzrost powyżej poziomu 1,3260 będzie sygnałem do dalszych spadków dolara.

Wraz z publikacją danych z USA rynek USD/JPY pokonał dolne ograniczenie przedziału 103,20 - 103,60, co pozwoliło na wyraźne umocnienie waluty japońskiej. W najbliższym czasie spadek poniżej wsparcia 102,10 otworzy drogę do dalszej aprecjacji jena, najbliższym oporem jest kurs 102,60.

Krzysztof Kochan

X-Trade