Komentarz
Europejska część poniedziałkowej sesji przyniosła lekkie osłabienie dolara. Kurs EUR/USD, który jeszcze w trakcie azjatyckiej i na początku europejskiej części handlu spadł z 1,3033 do 1,2978 (przede wszystkim na fali pozytywnego wyniku niedzielnych wyborów w Iraku oraz w mniejszym stopniu wypowiedzi przedstawicieli Chin, w których oddalili perspektywę uwolnienia kursu juana) po południu zwyżkował przejściowo do 1,3047.
Osłabienie dolara po pierwsze należy wiązać z kolejnymi wypowiedziami wpływowych inwestorów co do słabych perspektyw dolara. W samej końcówce zeszłego tygodnia do utrzymujących krótkie pozycje w dolarze dołączył Bill Gates. Zadziałała psychologia, tym bardziej, że w średnim terminie z racji spuchniętego do granic możliwości "potrójnego deficytu" USA prognozy dla amerykańskiej waluty nadal są bardzo słabe. Po drugie na rynku pojawiły się opinie, że FED w środę raczej nie odejdzie od polityki akomodacyjnej i nie da sygnału do tego typu działania w najbliższym czasie.
Do większej wyprzedaży dolara nie doszło. W kolejnych handlu kurs EUR/USD powrócił w okolice poziomu 1,3020.
O godz. 14:30 okazało się, że w grudniu dochody Amerykanów wzrosły o 3,7 proc.(!), a ich wydatki o 0,8 proc. Analitycy spodziewali się, że "figura" wyniesie odpowiednio +3,0 proc. i +0,9 proc. Warto podkreślić, że ta niecodzienna, tak silna zwyżka dochodów to skutek wypłaconej w końcówce ubiegłego roku przez Microsoft jednorazowej dywidendy (32 mld USD). Półtorej godziny później napłynęły kolejne dane makro z USA. Te o kondycji sektora wytwórczego okręgu Chicago były dobre. Indeks Chicago PMI wzrósł w styczniu do 62,4 pkt z 61,9 pkt w grudniu i wobec oczekiwanego jego spadku do 60,0 pkt. Nienajlepsze za to były informacje z rynku nieruchomości. W grudniu sprzedaż nowych domów wzrosła o 0,1 proc. do 1,098 mln. Na rynku oczekiwano wzrostu do 1,2 mln. Dodatkowo skorygowano w dół dane za listopad z 1,125 do 1,097 mln.