Reklama

Korab, Szulec: Niezależne TFI nie są skazane na porażkę

Rosnąca zamożność Polaków spowoduje, że będą oni szukać rozwiązań inwestycyjnych, na czym skorzysta też branża niezależnych TFI. Jej potencjał nadal jest bardzo duży – mówią Tomasz Korab z Eques Investment TFI oraz Piotr Szulec ze Skarbca TFI.

Publikacja: 17.02.2026 20:37

Od lewej: Tomasz Korab, prezes Eques Investment TFI, Piotr Szulec, prezes Skarbca TFI, i Przemysław

Od lewej: Tomasz Korab, prezes Eques Investment TFI, Piotr Szulec, prezes Skarbca TFI, i Przemysław Tychmanowicz z „Parkietu”. Fot. mat. prasowe

Czy wy, jako branża niezależnych TFI, nie czujecie się trochę jak dinozaury, które skazane są na wyginięcie? Mamy przecież duże grupy bankowe, które są dla was dużą konkurencją, mamy fintechy, które rozpychają się na rynku, wydając ogromne pieniądze na reklamę, postępuje pasywna rewolucja, a i zarządzający z TFI nie mają też najlepszej opinii w społeczeństwie. To brzmi, jak przepis na „piękną katastrofę”.

Tomasz Korab (T.K.): Uważam, że jest zupełnie odwrotnie. Branża niezależnych TFI przeżywa turbulencje, ale ogólnie sytuacja jest bardzo dobra. Oczywiście niezależne TFI i bankowe TFI to dwie różne prędkości i różne elementy wpływające na rozwój. To, co my jednak robimy, to inwestowanie w alternatywne aktywa i w tym zakresie mamy dużo do zaoferowania. Rynek będzie dojrzewał. Bankowe TFI będą szły w stronę standardowych rozwiązań inwestycyjnych. Naszą rolą jest zaś dostarczać takie rozwiązania, które w grupie bankowej nie funkcjonują. Dla każdego jest więc miejsce i myślę, że najlepsze wciąż mamy jeszcze przed sobą.

Reklama
Reklama

Czyli musicie się czymś wyróżnić?

Piotr Szulec (P.Sz.): Zgadzam się, że jest miejsce na rynku dla niezależnych TFI i też widzimy, że w tej części dużo się dzieje. Przykładami są Skarbiec, Eques, Ipopema czy też Quercus. Firmy te widzą, co się dzieje na rynku i starają się wypracować własną koncepcję rozwoju. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że to właśnie my jesteśmy tą częścią rynku, która aktywnie podchodzi do zachodzących zmian. Jeżeli miałbym wskazywać docelowo zwycięzcę, jeżeli chodzi o relacje z klientem i zarządzanie jego aktywami, to zwycięzcą będą niezależne TFI, a nie bankowe. Też w naszym przypadku można mówić o pewnego rodzaju specjalizacji.

Ile z takiej specjalizacji można „wyciągnąć”? Jak duża jest grupa potencjalnych klientów?

P.Sz: Nie wierzę i nigdy nie uwierzę, że monokulturowość grup bankowych przemówi do klientów i ci nigdy nie będą korzystali z oferty niezależnych TFI. Biorąc pod uwagę skalę rosnącego majątku i zamożności Polaków, to prędzej czy później każdy szuka dywersyfikacji swojego portfela i stara się do niego wprowadzić nie tylko różnego rodzaju produkty, ale też produkty różnych firm, które te produkty oferują. Też trzeba wspomnieć o trendach demograficznych. Niezależnie od popularności różnego rodzaju instrumentów, każdy człowiek pokornieje wraz z tym, gdy robi się starszy. Po drugie rośnie jego zasobność i po trzecie szuka różnych rozwiązań inwestycyjnych, spokojniejszych. I w tym zakresie nie boję się o to, że branża niezależnych TFI ze swoimi funduszami działającymi w różnych klasach aktywów odejdzie do lamusa.

W przypadku młodszych osób raczej chyba jest szukanie „złotego strzału” i stawianie wszystkiego na jedną kartę?

T.K: Oczywiście, że tak jest, ale to nie jest inwestowanie, tylko spekulacja. Inwestowanie to jednak zdywersyfikowany portfel i próba znalezienia korzystnej relacji zysku do ryzyka i ekspozycja na lata. Młodzi też mają mniejsze pieniądze. Niech wykorzystują je do tego, by zdobywać doświadczenie, a z czasem im przejdzie też stawianie wszystkiego na jedną kartę. Dzisiaj natomiast mówimy o nowej rzeczywistości. Są nowe pieniądze, bo Polacy mają większe oszczędności. Z czasem zaczną od nich też więcej wymagać i zaczną inwestować. Już teraz zresztą widzimy, że rośnie grupa klientów, którzy mają konkretne wymagania.

Reklama
Reklama

Nie kusi was, aby wyjść trochę naprzeciw trendom, młodszym pokoleniom? Waszą przewagą nad dużymi grupami bankowymi jest przecież szybkość podejmowania decyzji i wdrażania zmian.

P.Sz.: Oczywiście, że nas kusi, ale musimy mieć dystrybucję, ale też i klientów, którzy faktycznie takimi nowymi produktami będą zainteresowani. Co równie ważne: musi być to produkt inny niż to, z czym już mamy do czynienia na rynku. Nie widzę szansy, by konkurować z dużymi, również międzynarodowymi grupami, które przykładowo oferują rozwiązania pasywne. Pozostaje albo specjalizacja w jakichś określonych produktach, albo przynajmniej aktywne zarządzanie w rozwiązaniach, w których mamy szansę konkurować i tworzyć atrakcyjne rozwiązania.

A może to też jest moment, by pomyśleć o jakiejś większej współpracy między firmami, a nawet konsolidacji?

P.Sz.: Stworzenie podmiotu z aktywami rzędu 30 miliardów, dysponującego szeroką ofertą produktów i własnym szerokim kanałem dystrybucji byłoby realną alternatywą dla działalności dużych grup. Myślę, że spotkałoby się to z dużym zainteresowaniem. Problem w tym, że pewne aspiracje blokują rozmowy. Powinno dojść do konsolidacji, ale nie jestem przekonany, czy do niej faktycznie dojdzie. Rok czy też dwa lata temu była ku temu większa skłonność. W momencie, kiedy każda z tych mniejszych grup okrzepła i w pewien sposób zbudowała albo buduje swój pomysł na zmiany, które na rynku zachodzą, być może nawet nie będzie potrzeby konsolidacji.

T.K.: Ujednolicenie tego wszystkiego w jeden prywatny podmiot z jedną marką może spowodować, że będzie trudno nas odróżnić od dużych grup bankowych. Oczywiście za konsolidacją przemawiają korzyści skali. Kiedyś był lansowany pogląd, że jesteśmy na to skazani i ja od początku się z tym nie zgadzałem. Przy takich małych firmach, jak nasza, biznes staje się rentowny przy miliardzie aktywów. Kiedyś może były to duże pieniądze, ale nie dzisiaj. Dlatego uważam, że jest miejsce nie tylko na to, żebyśmy się rozwijali, ale żeby powstawały nowe, niszowe, ciekawe TFI. Rynek rośnie, tort do podziału rośnie i wierzę, że on będzie rósł jeszcze mocniej, bo to jest też ten obszar, w którym jesteśmy cały czas niedorozwinięci.

Skarbiec przejął jednak Noble Securities. Jaki macie pomysł na tę firmę?

P.Sz.: Na pewno nie jest to pomysł polegający na naśladowaniu liderów. Musimy szukać nowego pola gry i to chcemy robić w przypadku Noble Securities. To jest podmiot, który ma trzy niezaprzeczalne atuty. Po pierwsze działa na Towarowej Giełdzie Energii i moim zdaniem obrót energią elektryczną czy gazem to jest rzecz nie do przecenienia i on będzie dynamicznie cały czas rósł. Druga rzecz: NS całkiem dobrze radzi sobie na rynku emisji czy uczestnictwa w emisjach obligacji, szczególnie korporacyjnych. Trzeci niezaprzeczalny argument to jest sieć, która ma swoją dystrybucję, ma kontakt z klientem, ma jakąś bazę. To, co staramy się w tej chwili zrobić, to uzupełnić pewne luki technologiczne, które w każdym podmiocie się zdarzają.

Fundusze inwestycyjne
Hubert Kmiecik, Amundi TFI: Nie możemy się nadziwić nad siłą polskiej gospodarki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Fundusze inwestycyjne
Fundusze kupują najwięcej polskich akcji od 13 lat
Fundusze inwestycyjne
Opoka TFI: widać pierwsze chmury nad polską giełdą
Fundusze inwestycyjne
Noworoczne „wejście smoka” klientów TFI
Fundusze inwestycyjne
Mniejsze rynki, większe zyski. Kapitał wciąż szuka alternatyw poza USA
Fundusze inwestycyjne
To już nie przelewki. Kowalski ruszył na podbój giełdy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama