Lekko negatywnie na sentyment rynkowy przełożyła się też niższa od oczekiwań wydajność pracy w czwartym kwartale (najniższa od pierwszego kwartału 2001 r.) oraz niższy indeks aktywności gospodarczej w sektorze usług. Pozytywny wpływ miały zaś dane dotyczące tygodniowej liczby nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych. Reakcja na wszystkie dane nie była jednak mocna i widać było, że większość inwestorów czeka na dzisiejszy raport z rynku pracy. Handel na obu rynkach był umiarkowanie aktywny - obroty na NYSE nieco się obniżyły, na Nasdaq?u wzrosły. W handlu posesyjnym ruch był niewielki, a AHI zakończyło wzrostem o 0,02%. Na wykresach indeksów ukształtowały się wczoraj czarne świece z dolnymi cieniami. Indeksy nadal znajdują się blisko szczytów z 18 stycznia, a szybkie wskaźniki pokazują wykupienie rynku. W takiej sytuacji prawdopodobieństwo spadków na najbliższych sesjach jest nieco większe niż możliwość kontynuacji zwyżki. O tym jakie nastroje zagoszczą na rynku w najbliższym czasie mogą zadecydować dzisiejsze dane dotyczące liczby nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych. Oczekiwania są dość optymistyczne i gdyby nie zostały spełnione rynek najprawdopodobniej zanotuje spadek.

Sesja w USA nie wpłynie w istotny sposób na nasz rynek. Prawdopodobnie do momentu publikacji danych dotyczących sytuacji na rynku pracy, ruch na GPW nie będzie duży, a indeksy będą się trzymać blisko wczorajszych zamknięć. Sama wczorajsza sesja miała zmienny przebieg. W pierwszej części wyraźną przewagę miał popyt, w drugiej aktywniejsza stała się podaż. Mimo wszystko sesja zakończyła się wzrostem, a rynek zachował się relatywnie mocno na tle zachodu. Podobnie zresztą było z parkietem węgierskim, co sugeruje, że po stronie popytu na obu rynkach stał kapitał zagraniczny. W pierwszej części bardzo mocne były TPSA i PKN, później właśnie jednak na tych spółkach pojawiła się większa podaż. Kolejną sesję dosyć słabo zachowywało się PKO BP, a mocno Pekao. W sytuacji technicznej rynku niewiele się zmieniło. Zakres wczorajszych wahań w przypadku WIG20 był niemal taki sam, co we środę. Na wykresie utworzyła się biała świeca, ale z długim górnym cieniem. Rynek jest nadal mocno wykupiony i podatny na spadkową korektę. Gdyby korekta taka wystąpiła z obecnego poziomu, to mogłaby sięgnąć strefy 1867-1880 pkt (pierwsze i drugie zniesienie Fibonacciego, trwającej od 24 stycznia fali wzrostowej).