Rynek już na otwarciu zanotował spadek, a w ciągu pierwszych kilkunastu minut istotnie go pogłębił. Duża skala spadku skłoniła jednak część inwestorów do kupna akcji i w rezultacie doszło do pewnego odreagowania - indeksy wróciły w okolice poziomów otwarcia i weszły w kilkugodzinną konsolidację. Na półtorej godziny przed końcem notowań rozpoczęła się jeszcze jedna fala wzrostowa, która wyprowadziła indeksy na krótko na plusy. W końcówce sesji i w trakcie fiksingu zamknięcia pojawiła się większa podaż, która ponownie zepchnęła indeksy na wyraźne minusy. Handel przez całą sesję był dosyć aktywny - obroty akcjami spółek wchodzących w skład indeksu WIG po raz pierwszy od sześciu sesji przekroczyły barierę 1 mld zł. Niemal przez całą sesję słabo zachowywały się Pekao, PKO BP, PKN, KGHM. Relatywnie mocne były Agora i PGNiG. Pomimo spadków indeksów, rynek i tak zachował się nieco lepiej niż parkiety naszego regionu.

Układ wskaźników technicznych jest negatywny, co zresztą nie dziwi przy dużej skali spadku WIG20. Duża część ze wskaźników znajduje się jednak na poziomach, na których w przeszłości dochodziło przynajmniej do wyhamowania spadku indeksu. Spadek WIG20 w trakcie piątkowej sesji zatrzymał się niemal dokładnie na wysokości lokalnego szczytu z 9 sierpnia (2289 pkt). Z okolic tego poziomu doszło też do odbicia. Na wykresie świecowym indeksu utworzyło się doji. Może ono zapowiadać odreagowanie rynku. W trakcie dziewięciu ostatnich sesji WIG20, w ujęciu intraday, spadł już o 10,9% - to największa dynamika spadku od listopada 2003 r. Świadczy to o dużej słabości rynku, ale jednocześnie przeszłość pokazuje, że po tak znaczących spadkach z reguły dochodzi do wyraźniejszego odbicia. Takie odbicie mogłoby poziomu ok. 2390 pkt (przełamany dołek z 7 października). Po wykonaniu korekcyjnego wzrostu prawdopodobna jest kolejna fala spadkowa. Najprawdopodobniej będzie jednak mniej dynamiczna.