Warto natomiast zauważyć, że nadal można tu mówić o kształtowaniu się formacji prospadkowego trójkąta w okresie października. Zeszłotygodniowe, chwilowe zejście pod 1.19 co prawda naruszyło dolne ograniczenie formacji, ale już wczorajszy początek notowań i lekkie umocnienie dolara do ok. 1.1920 zostało zatrzymane właśnie na ograniczeniu formacji, zatem można sądzić, że nadal ma ona znaczenie. Obecnie jej zakres to okolice 1.1920 - 1.2030. Wybicie z niej górą odkładałoby już prodolarowy scenariusz na nieco dalszy plan i liczyć należałoby się z pogłębieniem korekty w stronę kolejnych oporów w ramach ostatniej konsolidacji, czyli okolic 1.2080, 1.21 oraz 1.22.
USD/JPY
Piątkowa końcówka przełożyła się na wybicie górą z korekcyjnego kanału spadkowego na dolarze względem funta. Swoją wymową przypominał on flagę. Nie udało się kupującym przełamać jednak zeszłotygodniowych szczytów przy 115.97 i niemal dokładne odbicie się z tego poziomu jedynie wzmocniło jego podażową wymowę. Warto jednak zauważyć, że działa nadal wsparcie w okolicy 115.00, a zatem obecnie można założyć, że wybicie się poza zakres 115.00 - 116.00 przełoży się na wyznaczenie dalszego kierunku zmian cen. Wybicie się górą kazałoby się liczyć ze wzrostem wartości dolara do poziomu 116.60, gdzie znajduje się 161,8% wysokości konsolidacji, z jaką mamy od ubiegłego tygodnia do czynienia. Nieco wyżej oporów spodziewać można się również w rejonie 117.20 oraz 117.70. Za istotne w krótkim terminie wsparcie uznać należy miesięczną linię trendu wzrostowego, która obecnie zlokalizowana jest przy cenie 114.50.
EUR/JPY
Nadal bez konkretnego kierunku na eurojenie. Ceny jak na razie nie mogą się trwale przebić przez poziom sierpniowego wierzchołka przy 138.80. W zeszłym tygodniu podjęte zostały próby sforsowania tego oporu, ale nie okazały się zbyt trwałe i w efekcie nadal jesteśmy świadkami przedłużającej się konsolidacji w rejonie 138.00/50. Warto jednak zauważyć, że cały czas odbywa się ona już ponad górnym ograniczeniem (obecnie 137.80) średnioterminowej formacji kanału spadkowego. Można więc sądzić, że póki ceny nie zawrócą pod przełamany opór (teraz już wsparcie), dopóty posiadacze euro mają większą szansę na wyprowadzenie cen docelowo ponad sierpniowy wierzchołek. Odnośnie wsparć, to oprócz wspomnianego 137.80, popytu spodziewałbym się także przy cenie 137.40 oraz 136.30.